"Gazeta Wyborcza" ujawnia poufny audyt stanu wojskowych specsłużb z 2007 roku, przygotowany pod okiem ówczesnego koordynatora ds. służb Zbigniewa Wassermanna. Dokument, który trafił do ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, jest druzgocący dla Antoniego Macierewicza jako likwidatora WSI - pisze "GW". Zdołał on bowiem skutecznie rozwiązać WSI, ale już zorganizować na nowo służb nie był w stanie.

Według audytu Służba Wywiadu Wojskowego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego (utworzone w 2006 r. w miejsce WSI), którym brakuje kadr, panuje w nich bałagan, nie są w stanie wypełniać obowiązków, a ich stan zagraża bezpieczeństwu sił zbrojnych. Ówczesny premier Jarosław Kaczyński wiedział o tym w 2007 roku.

Służbę Wywiadu Wojskowego i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego rząd PiS utworzył we wrześniu 2006 roku w miejsce zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych. Ocena stanu i możliwości służb specjalnych armii była w tym momencie istotna, gdyż Polska obiecała USA wysłanie tysiącosobowego kontyngentu do Afganistanu.

Gdy specjaliści Wassermanna oceniali stan SKW i SWW, nie był jeszcze znany raport z likwidacji WSI. Likwidator Antoni Macierewicz - wtedy wiceminister obrony - przekazał go prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu 12 lutego 2007 r. Prezydent ujawnił go cztery dni później.

W lutym 2007 r. - na tle sporu z Macierewiczem - podał się do dymisji szef MON Radosław Sikorski. Kilkakrotnie krytycznie wyrażał się o stanie służb, a także jakości raportów SWW, np. z Afganistanu.

Minister Wassermann był jednym z prominentnych polityków PiS i zwolennikiem likwidacji WSI. W wywiadzie dla "Wprost" z kwietnia 2007 r. przyznał, że wywiad ma kłopoty z werbunkiem. W trakcie procesu żołnierzy oskarżonych o spowodowanie śmierci cywilów w Nangar Khel okazało się, że nasz kontyngent w tym rejonie nie dysponował własnym wywiadem i był w pełni uzależniony od Amerykanów. Wiadomo też, że w sierpniu 2007 r. Amerykanie nie zdecydowali się przekazać Polakom rotacyjnego dowodzenia operacją w Afganistanie; oficjalnie z powodu "reorganizacji systemu dowodzenia".

Nieudacznik Macierewicz

Wnioski z tajnego audytu sporządzonego pod okiem Wassermanna są dla Macierewicza druzgocące - pisze dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". Zdołał on skutecznie rozwiązać WSI, ale już zorganizować SKW i SWW zupełnie nie był w stanie. Audyt stwierdza, że wojskowe służby specjalne - odpowiedzialne za ochronę wywiadowczą i kontrwywiadowczą oraz zapewnienie tajnej łączności i obiegu dokumentów z NATO - nie są w stanie wypełniać obowiązków. Brakuje kadr, panuje monstrualny bałagan i obawy o dekonspirację agentów. Eksperci w konkluzji stwierdzają wprost, że stan SKW i SWW zagraża bezpieczeństwu sił zbrojnych.

"W dniu 1 października 2006 r. SKW oraz SWW miały przystąpić do realizacji swoich zadań. Jednakże [obie służby] w ustawowym terminie nie były zorganizowane w sposób umożliwiający przejęcie kompetencji i postępowań prowadzonych przez WSI. Rozpoczęły dopiero proces organizowania wewnętrznych struktur, nie dysponując odpowiednimi środkami czy stanem osobowym zdolnym do realizacji ustawowych zadań w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa Siłom Zbrojnym" - oceniają autorzy raportu, do którego dotarli dziennikarze gazety.

„Jestem ostrożny wobec pomysłu powołania komisji śledczej w sprawie Macierewicza. Tę kwestię trzeba rozważyć ze względu na bezpieczeństwo państwa a nie ze względu na doraźne show”. „Dość złego i dziwnego się stało, żeby to jeszcze pogłębiać. Nie można wykluczyć, że bezpieczeństwo państwa... czytaj więcej

Agenci zdezorientowani

Eksperci stwierdzają też, że wyższe stanowiska w SKW objęły osoby, "które w większości nie posiadały w swoich dotychczasowych karierach zawodowych doświadczeń w zakresie działalności służb specjalnych".

Części pracowników WSI zakazano wchodzić do budynków SKW, w tym "większości żołnierzy zawodowych, którzy realizowali zadania przy pomocy osobowych źródeł informacji oraz posiadali dokumenty niejawne, a którzy byli nierozliczeni z mienia, za które ponosili odpowiedzialność".

Ponadto "skutkiem nieprzyjęcia [przez SKW] na łączność większości osobowych źródeł informacji kontrwywiadu WSI było ograniczenie dopływu informacji o zagrożeniach znajdujących się w kompetencji SKW".

Strażnicy bez broni

Audytorzy oceniają, że najlepiej sytuacja wygląda w kontyngentach wojskowych, choć zwracają uwagę, że przygotowanie operacji w Afganistanie powierzono oficerom o małym doświadczeniu. "Wiodącą rolę odgrywa oficer posiadający pięcioletni staż w WSI, z czego trzy lata w polskim przedstawicielstwie w NATO, w związku z czym ma niewielkie doświadczenie w pracy kontrwywiadowczej".

W ogóle SKW ma "niewystarczający stan osobowy". W związku z tym próbuje się poszukiwać kandydatów wśród policjantów, w Straży Granicznej i wśród żołnierzy w jednostkach sił zbrojnych.

Audyt kończy się znamienną tezą: "Utrzymywanie się opisanego wyżej stanu w wojskowych służbach specjalnych stwarza przesłanki do podjęcia w przyszłości oceny prawidłowości tworzenia nowych wojskowych służb specjalnych".

Do takiej oceny nigdy nie doszło. Ani ze strony PiS, ani nowej koalicji PO-PSL.

Cały artykuł "Gazety Wyborczej" znajdziecie TUTAJ.