​Kontrola w warszawskim zarządzie Centralnego Biura Śledczego Policji. To efekt śledztwa dotyczącego przekroczenia uprawnień przez policjantów w związku z likwidacją w lutym nielegalnej rozlewni perfum.

Zdjęcie ilustracyjne /Michał Szalast /PAP

Wczoraj zatrzymano kilkunastu funkcjonariuszy, którzy mieli przywłaszczyć sobie niewielkie ilości skonfiskowanego towaru.

Szefostwo CBŚP chce sprawdzić, czy podczas innych akcji również mogło dochodzić do nieprawidłowości.

W trakcie kontroli sprawdzane będą głównie dokumenty. Chodzi o protokoły sporządzane podczas zabezpieczania różnych przedmiotów podczas akcji prowadzonych w przeszłości. Będą porównywane na przykład z protokołami komisyjnego niszczenia albo wykazami depozytów.

Komendant chce się przekonać, czy wpadka z podrobionymi perfumami była incydentem, czy może stałą praktyką. Po zatrzymaniach odwołał szefa zarządu warszawskiego i trzyosobowe kierownictwo wydziału.

Prokuratura natomiast nie ujawnia na razie szczegółów zarzutów. Jak usłyszał reporter RMF FM Krzysztof Zasada, zarzutów jest wiele. Wczoraj prokuratura skierowała dwa wnioski o tymczasowy areszt dla policjantów.

(łł)