Byli policjanci z esbecką przeszłością grozili komendantowi głównemu Markowi Bieńkowskiemu. To właśnie dlatego – jak ustalili dziennikarze RMF FM – były szef policji poprosił o ochronę BOR-u.

Generał Marek Bieńkowski, który w piątek zrezygnował z funkcji komendanta głównego policji, otrzymał ochronę Biura Ochrony Rządu. Informację ujawnioną przez tygodnik „Wprost” potwierdził rzecznik BOR-u. czytaj więcej

Według naszych informacji, ktoś miał wprost powiedzieć Bieńkowskiemu, że teraz, kiedy nie jest już komendantem, powinien zacząć się bać o swoje życie. Do takiej rozmowy miało dojść przed blokiem byłego szefa policji. Na tym samym osiedlu co były komendant mieszka bowiem wielu zwolnionych ze służby funkcjonariuszy z esbecką przeszłością.

Groźby wydały się Bieńkowskiemu na tyle poważne, że poprosił o ochronę. Minister spraw wewnętrznych i administracji przydzielił mu nie policję, a BOR - co także potwierdza, że Bieńkowskiego straszył ktoś z ekspolicjantów.

Dodajmy, że udzielenie ochrony BOR-u innej osobie niż członkowie rządu jest możliwe, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo państwa. W przypadku Bieńkowskiego może chodzić o wiedzę, jaką posiada na temat śledztw w sprawie ważnych osób. Teraz więc byłemu komendantowi towarzyszy przez 24 godziny funkcjonariusz BOR, sam Bieńkowski porusza się jego autem. Szczególnym monitoringiem objęto zaś mieszkanie byłego szefa policji – założono tam m.in. alarm z centralą w Biurze Ochrony Rządu.