​"Jeśli choć w niewielkim stopniu ta propozycja zostanie wprowadzona w życie, poziom opieki bardzo się obniży" - tak małopolski wojewódzki konsultant w dziedzinie neonatologii profesor Ryszard Lauterbach komentuje możliwość cięć w świadczeniach, jakie zaproponowała Agencja Oceny Technologii Medycznych. Kilka tygodni temu reporterzy RMF FM pierwsi ujawnili, że obniżka wycen procedur kardiologii dziecięcej, neonatologicznych i pediatrycznych może sięgnąć nawet 60 proc. Wprawdzie teraz minister zdrowia zapewnia, że to na razie tylko robocza wersja taryf - bo Agencja Oceny Technologii dostała ze szpitali za mało danych - ale ekspertów to wcale nie uspokaja.

Zdj. ilustracyjne /pixabay.com /

Marek Balawajder, RMF FM: Panie profesorze, ta propozycja wyceny nowych świadczeń, którą pan otrzymał, ona jest dla pana zaskakująca, szokująca?

Prof. Ryszard Lauterbach: Przerażająca. To jest jedno słowo, które można doskonale zastosować do tej propozycji. Ta propozycja nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi kosztami. Może bardzo obniżyć poziom opieki neonatologicznej, gdyby chociaż w niewielkim stopni została wprowadzona.

Co dokładnie proponuje agencja?

Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji proponuje wycenę kosztów intensywnej terapii noworodka o 60 proc. niższą od dotychczasowych.

Już teraz chyba, jak pan to kiedyś mówił, nie do końca się "zapinacie" finansowo...

Zarówno finansowo, jak i w kwestii ilości miejsc - tu też mamy duże problemy. Większość naszych oddziałów jest wysycona w 120 proc. Udało nam się osiągnąć bardzo dobre wyniki - np. współczynniki umieralności okołoporodowej mamy lepsze niż w Niemczech i w Szwecji.

Co spowoduje tak drastyczne cięcie? Będzie pan przecież przyjmował te noworodki, nic się chyba nie zmieni. Czy będzie to tylko kwestia zadłużania się szpitala?

Szpital będzie się zadłużał. Na pewno będę miał duże problemy z zakupem nowego sprzętu. Będę miał duże trudności z wprowadzaniem nowych lekarstw. Poza tym pojawią się problemy wynikające z  tzw. sieci szpitali.

Jakie są argumenty agencji, że tak drastycznie tnie?

Nie mam zielonego pojęcia jakie to argumenty. Oczywiście wszyscy oszczędzają, ale jeżeli popatrzymy do jakiego paradoksu dochodzimy, że z jednej strony powstaje ustawa "Za życiem", która gwarantuje wypłatę 4 tysiące zł w sytuacji dramatycznej dla rodziców, kiedy rodzi się dziecko nie mające szans na przeżycie, albo takie, które ma ciężkie wady i te wady powodują, że to dziecko umiera w ciągu kilku dni, kilku tygodni. Równocześnie z drugiej strony, jeżeli rodzi się dziecko, które przy wykorzystaniu wszelkich możliwych działań na intensywnej terapii ma pełne szanse na życie i na zdrowie - tu zabiera się mu 60 proc. z dotychczasowych pieniędzy. To jest dla mnie jakaś paranoja.

Czym to się może skończyć, pana zdaniem? Taka operacja finansowa, czyli takie cięcie - jak pan to powiedział - przerażające.

Na pewno, jeżeli zacznie nam brakować pieniędzy, powstanie olbrzymia wrzawa. Włączymy do tego na pewno rodziców, ponieważ rodzice będą widzieć co się dzieje, jakie są nasze możliwości, jak ograniczone są te możliwości.

Będzie pan podawał mniej leków, inne leki, tańsze leki? Czy się nic tak naprawdę nie zmieni, panie profesorze? Szpital się będzie zadłużał.

Szpital się będzie zadłużał, a ja będę starał się podawać wszystko, co do tej pory podawałem. Chyba, że dyrekcja mi powie: no, proszę pana, przekroczył pan o 200 proc. i musi pan wstrzymać przyjęcie. Tylko nie wiem, kto przejmie za mnie te dzieci, bo takie sytuacje też mogą być oczywiście.

To teraz co? Tniemy o 60 proc., tak jest napisane?

Teraz tniemy o 60 proc. Być może te pomysły powstały na podstawie wyliczeń kosztów z jakichś powiatowych szpitali, gdzie po pierwsze nie ma odpowiedniej aparatury, a po drugie nie ma tak ciężkich pacjentów.

Z panem ktoś rozmawiał? Pytał, konsultował?

Nawet z krajowym konsultantem rozmawiano w sposób szczątkowy i przedstawiono mu tylko taką propozycję z góry narzuconą.

Czyli pana stosunek do tego będzie jaki?

No a jak pan, panie redaktorze myśli? Jeżeli taka forma finansowania zagrozi moim pacjentom, to jaki może być mój stosunek? Ja jestem przerażony.