Już wkrótce w związku z wakacjami zostanie otwartych 200 działających sezonowo kąpielisk i ponad 800 miejsc do kąpieli. Regionalne WOPR alarmują jednak, że mają kłopot ze znalezieniem chętnych do pracy ratowników – pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

WOPR alarmują, że nie ma chętnych do pracy ratowników /Agnieszka Wyderka /Archiwum RMF FM

Najtrudniej pozyskać fachowców do pracy nad morzem i jeziorami - wynika z informacji przekazanych przez zarząd główny Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Osób z uprawnieniami ratowniczymi jest w Polsce kilkadziesiąt tysięcy. Chętnych do pracy jednak brakuje. Wynika to przede wszystkim z sezonowego charakteru pracy - wskazuje dziennik.

Ratownicy wolą szukać zatrudnienia na pływalniach i w parkach wodnych, które działają przez dwanaście miesięcy, a nie tylko trzy miesiące w roku. Wielu z nich szuka też zatrudnienia za granicą, bo tam lepiej płacą. Winne są też obowiązujące w kraju przepisy z 2012 r. określające zasady zatrudniania ratowników.

"Niedobory było już widać w roku ubiegłym, ten będzie jednak po tym względem wyjątkowy. Braki są bardziej widoczne, a już wiadomo, że szykuje się rekordowa liczba wypoczywających w polskich kurortach" - czytamy w artykule.

"Niektóre ośrodki już poszły po rozum do głowy i kuszą dobrymi płacami na poziomie 4 tys. zł brutto miesięcznie (...), ale dla wielu kąpielisk takie znaczące podwyższenie stawek byłoby zabójcze, zwłaszcza gdyby sezon okazał się słabszy" - podsumowuje gazeta. 

(j.)