Prokuratura rejonowa w Iławie bada okoliczności śmierci dziecka, które w poniedziałek zmarło w tamtejszym szpitalu. Według rodziny winny śmierci jest lekarz, który miał nie dopełnić swoich obowiązków.

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE /Andrzej Grygiel /PAP/EPA

Policjanci o śmierci dziecka zostali powiadomieni przez ojca, który we wtorek złożył zawiadomienie w tej sprawie. Zostaliśmy poinformowani o śmierci dziecka na terenie szpitala. Przeprowadzono czynności, przesłuchano zgłaszającego ojca. Zabezpieczono też ciało dziecka i łożysko, w celu przeprowadzenia sekcji zwłok - powiedziała naszemu reporterowi sierż. szt. Joanna Kwiatkowska z iławskiej policji.

Wiadomo, że kobieta trafiła do szpitala w poniedziałek wieczorem. Była zaniepokojona mniejszą częstotliwością ruchów dziecka. Miała to też konsultować ze swoim lekarzem. Ginekolog ze szpitala wykonał badania, ale nie stwierdził nieprawidłowości. Następnego dnia podczas badania okazało się, że dziecko w brzuchu matki jest martwe. Według rodziny śmierci dziecka winny jest lekarz, który miał nie dopełnić swoich obowiązków. Rodzina wskazuje na potrzebę cesarskiego cięcia.

Ginekolog nie został jeszcze przesłuchany, ponieważ musi najpierw zostać przez sąd zwolniony z tajemnicy lekarskiej - mówi prokurator rejonowy Jan Wierzbicki. Takim wnioskiem zajmie się Prokuratura Regionalna w Gdańsku, która przejmie śledztwo. Na razie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Sekcja zwłok dziecka prawdopodobnie odbędzie się jutro.

Jak dowiedział się nasz dziennikarz, szpital zawiesił współpracę z lekarzem.

(az)