Będzie umorzenie śledztwa ws. tragedii w Gliwicach Sośnicy sprzed trzech miesięcy. Dziadek zabił wtedy swojego wnuczka, a później zginął, skacząc z okna. Kluczowe dla decyzji o umorzeniu były zeznania żony sprawcy, która w czasie dramatycznych wydarzeń została ranna.

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. rodzinnej tragedii w Gliwicach. W czasie domowej awantury mężczyzna zabił swojego 14-letniego wnuka i ciężko ranił żonę. Chwilę później zginął, skacząc okna. Z mieszkania uciekł drugi chłopiec, 9-letni. Dziadkowie byli dla braci rodziną zastępczą, ponieważ kilka... czytaj więcej

Powodem decyzji o umorzeniu śledztwa jest śmierć sprawcy tragedii, a istotną rolę odegrały tu zeznania jego żony, która opowiedziała śledczym o domowej kłótni.

Tuż przed dramatem małżeństwo rozmawiało m.in. o swoich wnukach i ich relacji z ojcem, który przed laty zabił matkę chłopców. Ich dziadek nigdy nie pogodził się z jej śmiercią.

W czasie tej rozmowy mężczyzna nagle sięgnął po nóż i zaatakował swoją żonę.

Kobieta powiedziała śledczym, że nigdy nie widziała męża w takim stanie. Nie chodziło o wypity alkohol, mężczyzna miał wyglądać tak, jakby na chwilę stracił świadomość.

W obronie babci stanął starszy z wnuków, 14-latek. Wtedy dziadek zaatakował i jego. Chłopiec zmarł na rękach kobiety. Sekcja zwłok wykazała później, że dziadek zadał mu cztery ciosy nożem - w tym dwa śmiertelne.

Kiedy sprawca tragedii odzyskał świadomość, natychmiast wyskoczył z okna na czwartym piętrze.

W czasie domowej awantury do sąsiadów uciekł drugi, 9-letni wnuk małżeństwa. Psychologowie wstępnie zgodzili się na jego przesłuchanie, ale - jak usłyszał od prokuratora nasz reporter - śledczy zdecydowali ostatecznie, że nie będą go przesłuchiwać.

Dokumenty dotyczące umorzenia śledztwa są w tej chwili przygotowywane.

(edbie)