W Teheranie jest teraz wyjątkowo niebezpiecznie. Nasi dyplomacji apelują, aby Polacy, którzy muszą jechać do stolicy Iranu, unikali miejsc, w których dochodzi do manifestacji po wyborach prezydenckich.

Co najmniej siedem osób zginęło podczas wczorajszych starć na ulicach stolicy Iranu, Teheranu – podało irańskie radio Payam. Grupa demonstrantów miała zaatakować posterunek, wojskowi odpowiedzieli ogniem. Irańscy opozycjoniści już trzeci dzień protestowali przeciwko wynikom piątkowych wyborów... czytaj więcej

Na stałe w Teheranie przebywa tylko garstka Polaków, którzy znają miejscowe uwarunkowania i omijają demonstracje. Komunikat dyplomatów skierowany jest więc do turystów i biznesmenów w delegacji.

Mogą to być nawet kilkusettysięczne zgromadzenia. W tamtych miejscach również znajdują się zwolennicy obecnego prezydenta. Może dojść do zamieszek - mówi Radosław Pytlak z polskiej ambasady w stolicy Iranu. Dodaje on, że protesty zaczynają się popołudniami i trwają do późnych godzin nocnych: Rankiem wszystko wraca do normy i życie toczy się normalnym życiem. Wczoraj ukazało się wezwanie do strajku generalnego. Jednak nie zostało ono w pełni wdrożone – tylko niektóre sklepy i instytucje rzeczywiście nie pracują.

Warto zaznaczyć, że do protestów przeciwników Ahmadineżada dochodzi także poza Teheranem – szczególnie tam, gdzie Mir Hosejn Musawi miał wysokie poparcie, np. w Maszhadzie i Tebrizie.