Minister sportu Mirosław Drzewiecki podał się do dymisji. To efekt zamieszania i niejasności wokół projektu nowelizacji ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych. Kto zajmie jego stanowisko? Jako kandydatów wymienia się m.in. Adama Giersza, Andrzeja Persona i Grzegorza Dolniaka.

Janusz Palikot: Potrzebna rekonstrukcja rządu. Hall, Kudrycka, Czuma do dymisji

Dla Chlebowskiego nie ma innej możliwości: odwołanie z funkcji szefa klubu i szefa komisji finansów - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Janusz Palikot. Poseł PO nie wykluczył, że będzie ubiegał się o fotel przewodniczącego klubu. Dodał też, że oczekuje dymisji Mariusza Kamińskiego: Jemu chodzi tylko... czytaj więcej

Podjąłem suwerenną decyzję - - powiedział Drzewiecki na konferencji prasowej. Zadeklarował, że zrobi wszystko, aby cała sprawa była wyjaśniona rzetelnie i jak najszybciej. Drzewiecki podkreślił, że decyzję o odejściu podjął suwerennie. Zapewne dlatego, by podkreślić, że nie został do tego zmuszony przez partyjnych kolegów, oraz by zdjąć ciężar tej decyzji z premiera Tuska. Jak podkreślił, jest to dymisja ze skutkiem natychmiastowym.

Drzewiecki przed dziennikarzami wygłosił tylko krótkie, emocjonalne oświadczenie. Tym razem głos mu się już nie łamał. Z niczego się nie tłumaczył. Nie odpowiadał na żadne pytania. Stwierdził, że wszystko wyjaśni odpowiednim organom i że będzie bronił swojego dobrego imienia: Przede wszystkim jestem człowiekiem. Mam jedno nazwisko, jedną twarz, jedną rodzinę i będę ich chronił za każdą cenę. Na koniec dodał „Odchodzę z podniesionym czołem” i Żegnam się z nadzieją. Nie z nadzieją. Z pewnością, że jeżeli dojdzie do wyjaśnienia tej sprawy, będziemy się mogli spotkać ponownie.

Ukraina: Dyskusja o korupcji po dymisji Drzewieckiego

Dymisja Mirosława Drzewieckiego to na razie najpoważniejszy efekt tzw. afery hazardowej. Informację o odejściu ministra sportu natychmiast podchwyciła Ukraina. Tamtejsze portale internetowe wiążą dymisję Drzewieckiego z korupcją, do której miało dojść podczas polskich przygotowań do Euro 2012. czytaj więcej

Co dalej z Mirosławem Drzewieckim?

Na pewno zostanie odsunięty na drugi plan. Sam premier tę dymisję na pewno przyjął z ciężkim sercem. Drzewiecki od lat był bowiem jednym z najbliższych Tuskowi ludzi w Platformie. Należał nie tylko do grona wtajemniczonych, uczestniczących w podejmowaniu najważniejszych decyzji polityków PO, ale też do przyjacielskiego kręgu Tuska.

I choć minister mówił o suwerennej decyzji wiadomo, że właśnie takiego zachowania oczekiwali od niego partyjni koledzy, którzy wiedzieli, że narzucenie jej Drzewieckiemu siłą, przyszłoby premierowi z ogromnym trudem.

Świadomość powagi sytuacji i lęk przed tym, że afera hazardowa może - niczym przed laty afera Rywina - pogrążyć rząd, jest w Platformie coraz bardziej obecna. Stąd szybkie decyzje najpierw o pozbyciu się Chlebowskiego, teraz o dymisji Drzewieckiego. Platforma gorączkowo myśli o tym co dalej, jak wybrnąć z tej sytuacji, by nie pogrzebać sondaży i prezydenckich szans Tuska.

Kto po Drzewieckim?

Naturalnym kandydatem byłby jego zastępca Adam Giersz. Uważany on jest jednak za zbyt mało efektownego, by stać na pierwszej linii tak ważnego dla tego rządu odcinka, jakim jest sport. Być może premier sięgnie po któregoś z parlamentarzystów Platformy. Tu naturalnym kandydatem mógłby być senator i dziennikarz Andrzej Person. Wymienia się również Grzegorza Dolniaka. Być może jednak czeka nas zaskoczenie i ministrem zostanie np. jakiś były sportowiec o znanym wciąż nazwisku.

Drzewiecki to już drugi polityk Platformy Obywatelskiej, który płaci stanowiskiem w związku z nieprawidłowościami w pracach nad tzw. ustawą hazardową. Minister sportu, a także Zbigniew Chlebowski mieli lobbować w sprawie tej ustawy w interesie firm hazardowych. O skreślenie z projektu zapisu o dopłatach mieli zabiegać u polityków PO biznesmeni z Dolnego Śląska: Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek.

Szejnfeld: Tylko podpisywałem oficjalne stanowiska resortu

Moje działania polegały wyłącznie na podpisywaniu oficjalnych stanowisk ministra gospodarki - tak tłumaczy się jeden z bohaterów tzw. afery hazardowej Adam Szejnfeld. Wiceminister gospodarki zgłaszał zapewnia, że w trakcie prac nad projektem ustawy o grach z nikim o nim nie rozmawiał. czytaj więcej

Na Drzewieckim - jak się zdaje - dymisje się nie skończą. Następnym odwołanym może być wiceminister gospodarki - Adam Szejnfeld, który ponadstandardowo interesował się ustawą hazardową walcząc o korzystne dla branży zapisy. Sam Szejnfeld wbrew zapowiedziom nie przyjechał na ekonomiczne seminarium do Piły. Senator Mieczysław Augustyn tak broni kolegi z Platformy Obywatelskiej:

Problem w tym, że inaczej tę pracę wiceministra gospodarki ocenił kolega z rządu. Wiceminister finansów Jacek Kapica stwierdził w notatce, że Adam Szejnfeld wnosił o usunięcie dopłat do gier z projektu ustawy, o co zabiegali lobbyści. Kapica podejrzewał też, że działania Szejnfelda zmierzają do przedłużenia procesu legislacyjnego. Wciąganie ministerstwa finansów w nieustanne konsultacje miało prowadzić do zablokowania zmian niekorzystnych dla lobby hazardowego.

Bardzo niepewne są też losy Andrzeja Czumy. Minister sprawiedliwości wsławiony tym, że od razu ogłosił iż Chlebowski i Drzewiecki są niewinni, uznawany jest za jedno z najsłabszych rządowych ogniw. Powołanie na jego następcę kogoś z autorytetem i opinią człowieka politycznie niezależnego mogłoby pójść w parze z możliwą dymisją szefa CBA.

Rodzinny dramat Drzewieckiego

W poniedziałek koło południa zmarła matka byłego już ministra sportu. Kobieta miała zawał serca, już drugi w ciągu ostatnich trzech dni. Pierwszy przeszła w sobotę.