Samolot linii United Airlines musiał awaryjnie lądować w Los Angeles. Doszło do tego z powodu dymu, jaki pojawił się na pokładzie maszyny podczas lotu - poinformował przedstawiciel amerykańskiego nadzoru lotniczego.

Boeing 757 ze 150 osobami na pokładzie leciał z Los Angeles na Hawaje. Trzy godziny po starcie w kokpicie i kabinie pojawił się dym. Piloci zdecydowali się na powrót do Los Angeles i lądowanie awaryjne.

Na płycie lotniska w Los Angeles w pogotowiu czekały wozy strażackie i ambulanse. Maszyna wylądowała jednak bezpiecznie, nikt nie ucierpiał. Pasażerom zaproponowano inne połączenia na Hawaje.

Na razie nie wiadomo, co było źródłem dymu. Ma to wyjaśnić dokładne badanie techniczne samolotu.

(mal)