"Chcieliśmy życie rządowi utrudnić, a zrobiliśmy im dobrze, a sobie źle" - zarzuca władzom klubu Prawa i Sprawiedliwości partyjny dysydent Ludwik Dorn. Twórcze uniesienie nie opuszcza byłego marszałka Sejmu. Po cytowanym przez nas wczoraj liście do delegatów, Dorn rozsyła mailem swój biuletyn na skrzynki posłów PiS-u.

Odsuwany coraz bardziej na boczny tor Dorn wciąż walczy w obronie swojej pozycji w PiS-ie. Jego biuletyn, jak wynika ze wstępu do dokumentu, ma być miejscem, gdzie były marszałek i wicepremier dzieli się z klubowymi kolegami swą wiedzą i doświadczeniem.

W praktyce biuletyn to zbiór krytyk, delikatnych połajanek i dobrych rad dla pisowskich władz. Ludwik Dorn wytyka im błędy taktyczne i strategiczne. Te pierwsze w debacie nad expose premiera, te drugie w działaniach ustawowych.

Dorn, Zalewski, Ujazdowski: W PiS-ie panuje strach

Nikt w naszej partii nie może czuć się bezpieczny. Powstaje strach, a strach zabija partię - dziennikarz RMF FM Konrad Piasecki dotarł do listu zawieszonych wiceprezesów Prawa i Sprawiedliwości. Dorn, Zalewski, Ujazdowski ostrzegają przed jednoosobowym przywództwem Jarosława Kaczyńskiego i... czytaj więcej

Dorn pisze, że klubowe władze niepotrzebnie dopuściły do zadania Tuskowi zbyt dużej ilości pytań. Ich liczba sprawiła, że premier miał więcej czasu na odpowiedź i lepiej wypadł, przez co właśnie "PiS zrobił rządowi dobrze, a sobie źle".

Były marszałek ostrzega też przed działaniami "kolegi Gosiewskiego", który chce wnieść 100 projektów ustaw. "Takie zmasowane uderzenie będzie dla nas niekorzystne. Musimy określić, jakie bitwy chcemy wydawać i na jakich warunkach" - przekonuje Dorn. Tę ostatnią radę mógłby też wziąć do siebie, bo wydając kolejne prowadzone w tym samym czasie bitwy, rozprasza siły i traci jakiekolwiek szanse na zwycięstwo.