Do końca tego tygodnia pracownicy administracji objęci zmienioną ustawą o służbie cywilnej mają dowiedzieć się, czy dostaną wypowiedzenia. Tak - jak ustalił nasz reporter - zakończyło się spotkanie szefowej kancelarii premiera Beaty Kempy z dyrektorami generalnymi ministerstw i najważniejszych agend rządowych. Pracę może stracić nawet półtora tysiąca osób.

Pracę może stracić nawet 1,5 tys. pracowników administracji (zdj. ilustracyjne) / GAETAN BALLY KEYSTONE /PAP

To, czy pracownicy administracji zostaną w służbie cywilnej, zależy od tego, czy dostaną propozycję nowych warunków pracy i płacy, które mają znaleźć się w pismach od przełożonych. Jeżeli otrzymają taką propozycję, ale jej nie przyjmą, to ich umowy zostaną automatycznie rozwiązane w ciągu trzydziestu dni od wejścia w życie ustawy, czyli 22 lutego.

Jak wynika z prezentacji, którą przedstawiono na spotkaniu Beaty Kempy z dyrektorami generalnymi ministerstw i agencji rządowych, zapis dotyczy też osób chronionych, czyli kobiet w ciąży i osób w okresie przed emeryturą.

Umowy o pracę z najwyższymi urzędnikami administracji państwowej wygasają w myśl ustawy o służbie cywilnej. Chodzi o nawet półtora tysiąca osób - wszystkich dyrektorów generalnych urzędów, dyrektorów i zastępców dyrektorów departamentów - np. w ministerstwach i urzędach centralnych - od Głównego Urzędu Miar, przez urzędy skarbowe, parki narodowe aż po kierowników i zastępców w urzędach wojewódzkich.

(mpw)