Czy ława oskarżonych w sprawie inwigilacji prawicy poszerzy się? Nowo odnalezione akta płka Jana Lesiaka mogą być podstawą nowych śledztw – uważa minister koordynator ds. specsłużb, Zbigniew Wassermann. Zastanawia się też, czy ktoś celowo nie ukrył dokumentów.

Według niego, dokumenty pozwalają na ustalenie kolejnych osób, odpowiedzialnych za inwigilację prawicy. Odnalezione w ABW materiały nigdy wcześniej nie trafiły w ręce organów ścigania. Zdaniem Wassermanna, mogły zostać ukryte celowo.

Czy mamy do czynienia z działaniem przestępczym, polegającym na utrudnianiu postępowania i ukryciu materiału dowodowego? Czy mamy do czynienia z beztroską, bo ktoś uznał, że skoro część materiałów zostało przekazanych, to to wystarczy? To jest bardzo poważny problem i pierwsza sprawa do rozstrzygnięcia w ocenie prawno-karnej - twierdzi Wassermann.

Nie ma szans na postawienie zarzutów zwierzchnikom pułkownika Jana Lesiaka – mówi w rozmowie z „Życiem Warszawy” prokurator krajowy Janusz Kaczmarek. Ewentualne zarzuty, jakie prokuratura mogłaby postawić Andrzejowi Milczanowskiemu i Jerzemu Koniecznemu w sprawie inwigilacji prawicy, przedawniły... czytaj więcej

Poza tym Zbigniew Ziobro zdecydował o ujawnieniu prawie połowy akt z procesu Lesiaka. Chodzi o 16 tomów zawierających m.in. o protokoły z posiedzeń rządu. Mają one świadczyć, że o inwigilacji prawicy wiedzieli członkowie ówczesnego rządu.