Jest akt oskarżenia wobec Dariusza Michalczewskiego. Prokuratura oskarża byłego boksera o znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej żony. W grudniu bokser został zatrzymany po awanturze domowej.

Dariusz Michalczewski /Stach Leszczyński /PAP

Obrońca Dariusza Michalczewskiego powiedział reporterowi RMF FM Kubie Kałudze, że jego zdaniem w materiale dowodowym nie ma nic na poparcie też aktu oskarżenia i że jego klient czuje się niewinny. Zgodził się też na podawanie pełnego nazwiska.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Michalczewskiego złożyła 21 grudnia ub.r. jego żona. Funkcjonariusze zostali wezwani do mieszkania małżeństwa po otrzymaniu zgłoszenia o awanturze domowej. Policja zatrzymała byłego pięściarza. Badanie alkomatem wykazało wówczas, że był on pod wpływem alkoholu. Po tym, jak wytrzeźwiał, prokuratura postawiła mu zarzuty znieważenia oraz naruszenie nietykalności cielesnej żony.

Kobieta została przesłuchana przez policję, ale jakiś czas później, w trakcie przesłuchania w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Oliwa skorzystała z prawa do odmowy składania zeznań.

Ostatecznie śledczy wszczęli postępowanie w tej sprawie z urzędu. Jak wyjaśniali w grudniu ub. r. śledczy "czyny, które zostały zarzucone podejrzanemu są czynami prywatnoskargowymi (czyli prawo wymaga wniosku o ściganie - PAP), ale prokurator ocenił, że interes społeczny wymaga objęcia ich ściganiem z urzędu".

W momencie zatrzymania Michalczewskiego znaleziono przy nim niewielką ilość - 0,07 grama, chlorowodorku kokainy. Jak informowali w grudniu ub.r. śledczy tak "śladowa ilości nie dała podstaw do przedstawienia zarzutów". 

(mpw)