Wspólne, głośne czytanie konstytucji przed siedzibą rządu zorganizowała w sobotę wieczorem Partia Razem. Jej członkowie od środy prowadzą przed kancelarią premiera protest przeciw niepublikowaniu przez gabinet Beaty Szydło orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS.

Partia przewiduje, że jej protest pod KPRM potrwa do tygodnia /Jacek Turczyk /PAP

"Podtrzymujmy zdanie, że rząd RP nie może opublikować stanowiska niektórych sędziów Trybunału Konstytucyjnego" - oświadczył rzecznik rządu Rafał Bochenek w czasie krótkiego wystąpienia, poświęconego wydanej w piątek opinii Komisji Weneckiej nt. zmian w polskim TK. Jak poinformował,... czytaj więcej

W wieczornej akcji Partii Razem uczestniczyło ok. 400 osób. Przed KPRM wystawiono transparenty: "zajmijcie się socjalem, a nie trybunałem"; "konstytucja i redystrybucja".

Kancelaria premiera rozświetliła fasadę gmachu, niemożliwe stało się więc wyświetlanie treści konstytucji na budynku. Organizatorzy ustawili zatem ekran po przeciwnej stronie ulicy, gdzie prezentują poszczególne artykuły konstytucji.

Partia zaprosiła przed Kancelarię Prezesa Rady Ministrów związkowców, działaczy społecznych oraz polityków lewicy. Przyszli m.in. prof. Monika Płatek z Uniwersytetu Warszawskiego, szef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, Małgorzata Aulejtner z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Anna Dryjańska z Feminoteki oraz Dominik Pucek z Partii Zieloni. 

Politycy nawet jeśli są nieobliczalni muszą poruszać się w ładzie konstytucyjnym - powiedziała prof. Płatek. Trybunał nigdy nie działa w swojej sprawie; nawet jeśli orzeka o ustawie dotyczącej Trybunału Konstytucyjnego (...) robi to w interesie obywateli i obywatelek - dodała.

Według szefa OPZZ, związki zawodowe są najważniejszym ogniwem polskiej demokracji, zgromadzeni odpowiedzieli mu skandując "naszym prawem prawo pracy".

Wcześniej w sobotę co najmniej kilkanaście tysięcy osób uczestniczyło w manifestacji w Warszawie, wzywającej rząd do publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Protest zorganizowała Nowoczesna, udział wzięli m.in. politycy PO i działacze KOD. Mniejsze demonstracje odbyły się w kilku innych polskich miastach.

Razem nie przyłączyła się do nich, gdyż - jak podkreślała - uczestniczyli w nich politycy PO współodpowiedzialni za kryzys konstytucyjny w Polsce, co potwierdziła opinia Komisji Weneckiej.

Partia przewiduje, że jej protest pod KPRM potrwa do tygodnia. Później partia podejmie decyzję, czy zostanie przedłużony.

W środę Trybunał Konstytucyjny orzekł, że kilkanaście zapisów nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS jest niekonstytucyjnych. Uznał, że cała nowela jest sprzeczna z konstytucyjną zasadą poprawnej legislacji. 12-osobowy skład TK zakwestionował m.in. określenie pełnego składu jako co najmniej 13 sędziów; wymóg większości 2/3 głosów dla jego orzeczeń; nakaz rozpatrywania wniosków przez TK według kolejności wpływu; wydłużenie terminów rozpatrywania spraw przez TK; możliwość wygaszania mandatu sędziego TK przez Sejm oraz brak w noweli vacatio legis.

Premier Beata Szydło poinformowała, że podległe jej Rządowe Centrum Legislacji nie opublikuje w Dzienniku Ustaw środowego orzeczenia TK.

W piątek Komisja Wenecka, organ doradczy Rady Europy, przyjęła opinię w sprawie polskiego Trybunału. Oceniła, że osłabianie efektywności Trybunału Konstytucyjnego podważy demokrację, prawa człowieka i rządy prawa w Polsce. Podkreśliła, że "zarówno poprzednia, jak i obecna większość w polskim parlamencie podjęły niekonstytucyjne działania".

O opinię do Komisji Weneckiej wystąpił w grudniu szef MSZ Witold Waszczykowski. W lutym w Polsce przebywała delegacja KW, aby sprawozdawcy mogli ją przygotować.

(mpw)