Czy Rosja wygra na Ukrainie?

Niedziela, 23 lutego 2014 (22:28)

Cel, jaki przyświeca wydarzeniom na Ukrainie, jest jasny - chodzi o uderzenie w Rosję - mówi "Rzeczpospolitej" prof. Siergiej Markow. Kremlowski politolog nie wyklucza definitywnie możliwości interwencji rosyjskiej na Ukrainie, tym bardziej, że "nowe władze nie przestrzegają zasad demokracji, a likwidacja pomników Lenina jest realizacją zadań wyznaczonych przez Adolfa Hitlera".

"Swoboda czy Prawy Sektor to kontynuatorzy zadania Hitlera, które dał im do wykonania w 1941 roku i które ochoczo wypełniali, walcząc ze Związkiem Radzieckim". Markow podkreśla, że obecne przesilenie w Kijowie "to nie koniec starcia Zachodu z Rosją z Ukrainą w tle. Wielka bitwa dopiero się zaczęła, a sądzę, że potrwa pięć-siedem lat. Ostatecznie wygra Rosja, a to z prostej przyczyny - większość ludności jest związana tradycyjnie, kulturowo i cywilizacyjnie z Rosją".

Poza tym w poniedziałkowej "Rzeczpospolitej":

- o wielkim wysypie samobójców
W zeszłym roku w Polsce próbowało sobie odebrać życie ponad 8,5 tysiąca osób. Ta radykalny skok w porównaniu z rokiem 2012.

- o tym, za co chce dziękować babci Marysi z Rogoźna mistrz olimpijski Zbigniew Bródka
"W naszym sporcie są też dodatkowe sposoby treningu, jak tzw. deska Heidena, slideboard, na której trenuje się mocne odbicia w bok, w skarpetach. Te od babci bardzo się przydają" - mówi medalista.

- o tym, dlaczego spadają ceny polis ubezpieczeniowych
Z szacunków "Rz" wynika, że ceny polis spadły w 2013 r. średnio o ok. 20 proc. A w skrajnych przypadkach - polis flotowych - nawet o niemal 70 proc. Firmy tego spadku wytłumaczyć nie potrafią.

(abs)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska