Twój mąż najwyraźniej wrobił mnie w jakąś gigantyczną historię – mówi Zyta Gilowska i apeluje o reakcję do swojej przyjaciółki. Sam zainteresowany milczy i wymawia się tajemnicą służbową. Być może jednak zostanie z niej zwolniony.

Zyta Gilowska chce w sądzie walczyć o swoje dobre imię. Twierdzi, że afera, w którą ją wplątano, wywołał mąż koleżanki sprzed lat. Prezydent Kaczyński dokonał w sobotę zmiany na stanowisku ministra finansów – Gilowską zastąpił Paweł Wojciechowski. czytaj więcej

Była wicepremier i minister finansów nie przyjechała wczoraj do Warszawy, by osobiście odebrać odwołanie ze stanowisk rządowych. Zaapelowała natomiast do swojej przyjaciółki imieniem Urszula, mieszkanki Świdnika. Według Gilowskiej, to jej mąż, były funkcjonariusz SB, jest przyczyną formułowanych wobec niej oskarżeń o kłamstwo lustracyjne.

Weź coś powiedz - wzywała Gilowska i dodała, że nawet, jeżeli ów mężczyzna nie jest winny, to „musi coś wiedzieć”. - Urszula, czy ty Boga w sercu nie masz, przecież twój mąż najwyraźniej mnie wrobił w jakąś gigantyczną historię, tak przynajmniej twierdzą faceci od służb. Jeśli nawet nie jest winny, to musi coś wiedzieć - mówiła Gilowska.

Reporter RMF zdołał dotrzeć do Witolda W. Ten jednak wymawiał się tajemnicą służbową. Posłuchaj jego rozmowy:

- Jeśli nawet nie jest winny, to musi coś wiedzieć. I on teraz pytany przez dziennikarzy zasłania się tajemnicą służbową. Przecież to jest nonsens, widzi jak zabija się człowieka i zasłania się tajemnicą służbową? - komentowała Gilowska.

Zbigniew Wassermann, minister koordynator do spraw służb specjalnych, podkreśla, że mąż Urszuli W. może zostać zwolniony z tajemnicy przez szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Stanie się tak, jeżeli wystąpi o to prokurator, a jego wniosek będzie odpowiadał stosownym zapisom w ustawie o ABW.

Sobotnie, telewizyjne wystąpienie Kazimierza Marcinkiewicza było… miałkie. Premier zaapelował o solidarne państwo, spokój społeczny, a także zaprosił opozycję do współpracy w najważniejszych dla kraju sprawach. Jednocześnie wyraził żal z powodu odejścia minister finansów Zyty Gilowskiej. czytaj więcej

Zbigniew Ziobro polecił wszcząć śledztwo z artykułu przewidującego do 10 lat więzienia za „bezprawne wywieranie wpływu na czynności urzędowe konstytucyjnego organu”. Jak poinformował Robert Bińczak z biura Prokuratora Generalnego, „rażącego naruszenia prawa” miał się dopuścić Rzecznik Interesu Publicznego, Włodzimierz Olszewski. Doniesienie do prokuratury złożyła sama Gilowska, która – jak tłumaczyła – zrobiła to, ponieważ nie zdecydował się na to premier. Decyzja, która prokuratura okręgowa zajmie się śledztwem, zapadnie na początku tygodnia.

W niedzielę pojawiła się plotka, że w związku z śledztwem ws. lustracji Gilowskiej, został już zatrzymany mąż Urszuli W. Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek w rozmowie RMF FM zdementował tę informację. Przypomniał natomiast, że Witold W. został kilka lat temu zatrzymany. Wiem, że w 1999 r. ten człowiek był zatrzymany. Może tu jest pomylenie dat - powiedział Kaczmarek.

Do takiego aresztowania faktycznie doszło. Miało to związek z wyniesieniem przez pięciu byłych funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa w Lublinie, w tym Witolda W., tajnych dokumentów. Proces w tej sprawie trwa od 2003 r. przed lubelskim sądem rejonowym. Jego przebieg nie jest znany, bo sprawa jest całkowicie tajna. Wszystkim grozi kara do 5 lat więzienia.

W niedzielę obronie Zyty Gilowskiej stanął metropolita lubelski, arcybiskup Józef Życiński. Przesłał jej list z wyrazami solidarności. Duchowny podkreślił, że to, co spotkało byłą minister finansów, urąga poczuciu sprawiedliwości.