Dopiero dziś prokuratura zdecyduje, czy wyśle do sądu wniosek o aresztowanie 26-letniej kobiety z Jaworzna, podejrzanej o zabicie swego niespełna pięciomiesięcznego syna. Wcześniej zbadają ją lekarze psychiatrzy.

We wtorek w jednym z mieszkań w Jaworznie (Śląskie) znaleziono nieprzytomne niemowlę i jego matkę, która miała rany kłute w okolicy klatki piersiowej. Mąż kobiety był wtedy w pracy. Pomoc wezwała babcia chłopczyka. Mimo reanimacji, dziecka nie udało się uratować. Matkę chłopca w środę przewieziono do prokuratury. Przesłuchanie trwało kilka godzin.

Podejrzana z jednej strony oświadczyła, że się nie przyznaje do zarzutu, czyli do zabójstwa dziecka, ale z drugiej strony składa bardzo obszerne wyjaśnienia, opisuje, jak do tego doszło. Z tych wyjaśnień wynika, że położyła poduszkę na twarz dziecka i przytrzymała - jak twierdzi - kilkanaście minut - powiedział prokurator rejonowy w Jaworznie Jacek Nowicki.

Wciąż nie jest znany motyw popełnienia tej zbrodni. Na temat motywów, motywacji będą musieli wypowiedzieć się biegli lekarze psychiatrzy - zaznaczył prokurator. Prokuratura nie ujawnia, czy podejrzana leczyła się psychiatrycznie.

Zarzut dla 25-latki z Jaworzna. Udusiła synka poduszką

Zarzut zabójstwa dla 25-letniej matki z Jaworzna w województwie ślaskim. Kobieta dziś była przesłuchana przez prokuratora. Wczoraj matka udusiła poduszką swoje 5-miesięczne dziecko. czytaj więcej

Nowicki poinformował, że ostateczna decyzja co do środków zapobiegawczych zapadnie w czwartek. To właśnie dziś podejrzana zostanie poddana badaniom sądowo-psychiatrycznym, co będzie miało wpływ na decyzję prokuratury.

Przy tej kwalifikacji i tym czynie najprawdopodobniej będzie to wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania, chyba że lekarze po badaniu stwierdzą, że ta pani ze względu na stan zdrowia absolutnie nie może być osadzona - wskazał prokurator.

Dziś po godz. 13 minie 48 godzin od zatrzymania kobiety. Do tego czasu śledczy mają czas na ewentualne wysłanie do sądu wniosku o areszt.

Śledczy zaznaczają, że tragedia wydarzyła się w normalnej rodzinie, która nie była objęta nadzorem kuratora, nie było w niej też interwencji policji. Kobieta mieszkała z mężem, który czasem wyjeżdżał w delegacje. Mężczyzna został już przesłuchany.

APA