Czy posypią się głowy z pierwszych stron gazet, jak deklarował po pierwszych zatrzymaniach w sprawie afery korupcyjnej w resorcie finansów minister sprawiedliwości? Śledztwo jest w toku od dwóch miesięcy, ale do tej pory żadna ze znanych osób nie siedzi za kratkami.

Na razie oprócz prokuratorskiego przeszukania w firmach byłego senatora Henryka Stokłosy, nie dzieje się nic. Prokurator generalny Janusz Kaczmarek przyznaje, że efektów nie ma, ale – jak zaznacza – prokuratorzy pracują w pocie czoła. Nie może być tak, że pierwszego dnia jest efekt, drugiego dnia jest efekt, trzeciego również.

Jak dowiedziało się RMF, funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego przeszukują biuro jednego z najbogatszych ludzi w Polsce - Henryka Stokłosy w Śmiłowie koło Piły. Szukają dokumentacji w związku ze śledztwem w sprawie nieprawidłowości w Ministerstwie Finansów. czytaj więcej

Problem w tym, że także rewizja mieszkania byłego senatora Henryka Stokłosy nic nie dała. Zostały zabezpieczone dokumenty w firmach pana senatora. One są analizowane i na tym poprzestanę - komentuje Kaczmarek.

W jakim więc stopniu całe śledztwo jest realną walką z układem, a w jakim propagandą sukcesu? Przekonamy się wkrótce…