Czy strony internetowe będą poddawane takiej samej kontroli jak inne media? Wiadomo, że od północy nie można publikować żadnych treści agitacyjnych na rzecz jakiegokolwiek komitetu wyborczego, nie można też zamieszczać sondaży.

Wszystko na to wskazuje, że jeśli jutro rano otworzymy gazety, to nie znajdziemy tam tego typu informacji. Jednak wchodząc na stronę internetową jakiejkolwiek partii zostaniemy zasypani polityczną propagandą.

O północy zacznie oficjalnie obowiązywać cisza wyborcza. Nie będzie można reklamować programu politycznego partii oraz kandydatów. Ale politycy i tak sobie poradzą – z obejściem zakazu nie będą mieli problemu. Ministrowie mogą i powinni w tym czasie pracować i organizować konferencje prasowe -... czytaj więcej

Apele, blogi polityków, sondaże – tego typu elementy jednak zostaną na stronach partii. Stanowisko Państwowej Komisji Wyborczej jest takie, że od północy nie można dodawać nowych treści do stron internetowych, ale informacje, które zostały zamieszczone wcześniej, mogą być emitowane w trakcie ciszy wyborczej.

Teoretycznie cisza wyborcza dotyczy każdego, również internautów – sympatyków różnych ugrupowań politycznych. Nie ma jednak odpowiedniej instytucji, która byłaby w stanie skontrolować wszystkie blogi i fora. Co prawda policja zamierza monitorować Internet pod kątem łamania ciszy wyborczej, ale nawet kilkuset policjantów nie powstrzyma kilkuset tysięcy internautów.