​Krakowski chirurg-łapówkarz Jan S. nie zostanie ułaskawiony. Sąd zdecydował o pozostawieniu wniosku o ułaskawienie bez dalszego biegu, ponieważ sądy rejonowy i okręgowy negatywnie zaopiniowały sam wniosek.

Sąd (zdjęcie ilustracyjne) /Kuba Kaługa /RMF FM

Ułaskawienia Jana S. chciała jego żona, po tym jak chirurg w październiku został skazany na 2 lata i 8 miesięcy bezwzględnego więzienia za wzięcie 15 tysięcy złotych łapówki.

Dzisiejsze posiedzenie sądu odbyło się z wyłączeniem jawności - dlatego nie poznamy uzasadnienia decyzji sędziów.

To precedensowa sprawa, bo Jan S. to pierwszy w kraju chirurg skazany na karę więzienia za branie łapówek od swoich pacjentów. Obrońcy Jana S. złożyli też kasację. Wszystko wskazuje na to, że lekarz chce uniknąć kary, bo prawdopodobnie nie poczuwa się do winy. Świadczy o tym chociażby list, który dotarł do naszej redakcji. 

Żona lekarza pisze w liście (pisownia oryginalna): "Czy naprawdę kwota 15 tyś złotych ofiarowana przez pacjentów jako wyraz wdzięczności w ciągu 11 lat od 27 osób na 500 przesłuchanych (tj.1370 zł rocznie lub 118 zł miesięcznie) jest sumą, która uprawnia żeby tak wybitnego specjalistę którego proces toczył się z pomówienia uczynnych kolegów czy koleżanek, a nie pokrzywdzonych pacjentów nazywać przestępcą? I cieszyć się na antenie, że nadal cieszy się wolnością? Czy takich ludzi będziemy zamykać w więzieniu?"

Na to pytanie sąd odpowiedział już dwa razy. Najpierw skazując Jana S. na karę bezwzględnego więzienia, a dziś pozostawiając wniosek o ułaskawienie bez dalszego biegu.

(ph)