Ukrytą kamerę zamontował w ambasadzie polskiej w Brukseli fotograf ze Szczecina. To kolejny wątek w śledztwie toczącym się przeciwko 40-letniemu mężczyźnie. Prokuratura zarzuca Marcinowi N. m.in. doprowadzenie do innej czynności seksualnej oraz naruszenie czci i zniesławienie.

Zdj. ilustracyjne /Grzegorz Michałowski /PAP

Jak ujawniają śledczy, Marcin N. zamontował kamerę w toalecie ambasady, gdy wykonywał zlecenia dla placówki dyplomatycznej. Zrobił to, bo pracowała tam jego była dziewczyna, która złamała mu serce. 

Mężczyzna właśnie chęcią zemsty na kobietach tłumaczył śledczym swoje zachowanie. Na swoim koncie ma więcej występków. Jak prokuratorzy ustalili, fotograf dodawał do pączków swoje nasienie i częstował nimi, podczas sesji fotograficznych, nieświadome niczego kobiety. Wszystko to nagrywał i umieszczał w internecie. Sprawa wyszła na jaw, gdy na filmie w sieci ktoś rozpoznał swoją znajomą. 

Fotograf jest podejrzewany też o to, że umieścił kamerę również w toalecie szczecińskiej Akademii Sztuki. 

Prokuratura nie ujawnia szczegółów postawionych mu zarzutów. Wiadomo, że usłyszał ich aż 10. Fotograf przebywa w areszcie.

(mal)