Mamy uprawnienia do kontrolowanego wręczenia łapówki - twierdzą przedstawiciele CBA. Dyrektor gabinetu szefa Biura w ten sposób odniósł się do zarzutów niektórych prawników, że CBA nie powinno prowokować do popełniania przestępstw. Chodzi o kontrolowane wręczenie łapówki byłej posłance PO Beacie Sawickiej. Wczoraj pokazano nagranie z prowokacji.

Wcześniej CBA oświadczyło, że "zdecydowanie zaprzecza insynuacjom posłanki Beaty Sawickiej, by funkcjonariusz CBA podający się za biznesmena utrzymywał z nią kontakty o charakterze intymnym".

Płacz, histeria, porównania z Barbarą Blidą, oskarżenia wobec CBA o polityczny lincz oraz intymne wyznania – tak wyglądała konferencja prasowa byłej posłanki PO Beaty Sawickiej, zorganizowana dzień po ujawnieniu nagrań jej "biznesowych" rozmów przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. czytaj więcej

Jak powiedziała Sawicka na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, funkcjonariusz udawał do niej uczucie. Płacząc, opowiadała, że w materiałach przedstawionych przez CBA na konferencji prasowej nie pokazano miłych i czułych sms-ów do niej, listów, przesłanych kwiatów. Nie powiedziano również tego, że wymieniali upominki związane z imieninami albo z urodzinami. Przyznaję, że ten człowiek zafascynował mnie swoją przedsiębiorczością, swoją osobowością. Miał coś w sobie - mówiła Sawicka.

Sawicka została zatrzymana przez CBA w momencie przyjmowania

łapówki w zamian za pomoc w ustawieniu przetargu na zakup działki na Helu. Została wykluczona z PO i skreślona z listy kandydatów tej partii w wyborach parlamentarnych.