Były minister sportu Andrzej B. usłyszał sześć zarzutów za nieprawdziwe oświadczenia majątkowe i uchylanie się od podatku - poinformowali śledczy. B. odmówił składania zeznań i nie przyznał się do winy. W poniedziałek wieczorem zawiesił swoje członkostwo w Platformie Obywatelskiej - poinformował dyrektor biura krajowego PO Piotr Borys. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego od poniedziałkowego poranka przeszukiwali dom Andrzeja B. pod Łodzią, szukając dokumentów wskazujących m.in. na posiadanie pieniędzy, papierów wartościowych i rachunków za wydatki na cenną biżuterię czy wakacje.

Były minister sportu Andrzej B. /Marcin Obara /PAP

Andrzej B. odmówił składania zeznań i nie przyznał się do winy. W poniedziałek wieczorem wyszedł z prokuratury w towarzystwie adwokata. Pytany przez dziennikarzy o to czy jego oświadczenia majątkowe były prawidłowe, odpowiedział: "Ile razy mam to powtarzać?" - donosi reporter RMF FM Mariusz Piekarski.

W poniedziałek wieczorem dyrektor biura krajowego PO Piotr Borys poinformował, że Andrzej B. zawiesił swoje członkostwo w Platformie Obywatelskiej. 

Pięć zarzutów przedstawionych B. dotyczy złożenia od kwietnia 2011 r. do kwietnia 2013 r. pięciu poselskich oświadczeń majątkowych, w których zatajono fakt posiadania samochodu marki Peugeot o wartości powyżej 10 tys. zł oraz zaniżono posiadane zasoby pieniężne o kwoty od 16 tys. do 85 tys. zł - podał rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Przemysław Nowak. Szósty zarzut dotyczy z kolei podania nieprawdy w listopadzie 2013 r. w ministerialnym oświadczeniu majątkowym poprzez zaniżenie posiadanych zasobów pieniężnych o kwotę 31 tys. zł.

Wszystkie czynności CBA wykonuje na zlecenie i pod nadzorem prokuratury - informowało CBA w komunikacie na swojej stronie. Zbierając dowody, analizując kompleksowo sprawę, łódzcy agenci CBA ustalili, że Andrzej B. składając oświadczenia majątkowe zaniżał swoje dochody nawet o ponad 85 tys. zł oraz nie ujawniał posiadania wspólnego majątku - samochodu - napisano.

Przeszukując dom byłego ministra, agenci CBA szukali dokumentów m.in. wskazujących na posiadanie pieniędzy lub papierów wartościowych, ewentualnych rachunków dotyczących wydatków na cenną biżuterię, wakacje, opłaty za remonty mieszkań rodziny, ubezpieczenia samochodu z wysokiego segmentu, zakupy drogiego wyposażenia. Agenci kopiowali także dyski i nośniki oraz przesłuchiwali ważnych świadków.

Andrzej B. nie został zatrzymany, dostał natomiast wezwanie do stawienia się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Tam usłyszał zarzuty za nieprawdziwe oświadczenia majątkowe i uchylanie się od podatku.

Kilka miesięcy temu Andrzej B. zapewniał: W moich oświadczeniach majątkowych jest tylko błąd techniczny

W moich oświadczeniach majątkowych jest tylko błąd techniczny. Nie ma mowy o celowym oszustwie - mówił w lipcu zeszłego roku Andrzej B. w rozmowie z dziennikarzem RMF FM. Otrzymałem protokół CBA, nie ma tam nic o nieprawidłowościach. Kontrola wykazała, że posiadane środki wystarczyły mi na zakup samochodu - i to wszystko, co mogę powiedzieć na ten temat - dodawał.

TUTAJ przeczytasz całą rozmowę z byłym ministrem sportu Andrzejem B. na temat jego oświadczeń majątkowych.

Gawłowski: Zarzut to nie akt oskarżenia. Działania prokuratury i CBA są motywowane politycznie

Jeszcze przed postawieniem byłemu ministrowi zarzutów p.o. sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski informował, że jeśli Andrzej B. usłyszy prokuratorskie zarzuty, to sam wystąpi do zarządu PO o zawieszenie w prawach członka partii. Rozmawiałem dzisiaj z Andrzejem B. i oświadczył mi, że w przypadku, gdyby postawiono mu zarzuty, to on zawiesi swoje członkostwo w Platformie - powiedział.

Gawłowski ocenił jednak, że poniedziałkowe działania CBA i prokuratury wobec B. mogą być motywowane politycznie. Mamy wszyscy świadomość, że za kilka dni sytuacja w Polsce dramatycznie się zmieni, w tej części dotyczącej też działalności politycznej, bo osobą, która będzie mogła stawiać zarzuty, będzie pan prokurator (minister sprawiedliwości) Zbigniew Ziobro, i pewnie niektórzy nadgorliwi prokuratorzy próbują się w tej sytuacji odpowiednio zachowywać - komentował polityk PO.

Jego zdaniem, "postawić zarzuty można bez żadnych dowodów". Zarzut to nie jest jeszcze akt oskarżenia - zaznaczył Gawłowski. Prokuratura działała do tej pory jako instytucja niezależna i nie mieliśmy obaw, że sprawy będą wyglądały tak, że będzie działać pod naciskiem politycznym, a dzisiaj wszyscy mamy takie przeświadczenie, że prokurator staje się orężem w walce politycznej - stwierdził.

W sierpniu 2015 roku warszawska prokuratura przejęła od CBA do dalszego prowadzenia postępowanie dotyczące oświadczeń majątkowych byłego ministra sportu Andrzeja B. Prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, informował wówczas, że wszczęto śledztwo w zakresie podania nieprawdy w poselskich oświadczeniach majątkowych składanych w latach 2010-2014 oraz w ministerialnych oświadczeniach majątkowych składanych w latach 2013-2014.

Materiał dowodowy wskazuje na podejrzenie, iż w powyższych oświadczeniach nie zostały wyszczególnione wszystkie posiadane zasoby pieniężne oraz mienie ruchome o wartości powyżej 10 tys. zł - wyjaśnił prok. Nowak.



(j., dp)