Dwaj byli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zostali skazani na 2 lata więzienia w zawieszeniu i grzywnę za ujawnienie w 2012 r. "Gazecie Wyborczej" informacji niejawnych, w tym zdjęcia Tomasza Kaczmarka jako agenta CBA nad walizką pieniędzy. Trzeciego byłego funkcjonariusza uniewinniono.

Tomasz Kaczmarek - "agent Tomek" na zdj. z 2011 roku /PAP/Piotr Polak /PAP

Jak ustaliła PAP, nieprawomocny wyrok wydał Sąd Okręgowy w Warszawie. Według nieoficjalnych informacji sąd uznał, że motywem działania dwóch skazanych oskarżonych mogła być "chęć zaszkodzenia Tomaszowi Kaczmarkowi".

Robert J., Czesław B. i Adam K. zostali oskarżeni o to, że w 2012 r. ujawnili "nieuprawnionym osobom", czyli dziennikarzom, "tajne" i "ściśle tajne" informacje dotyczące m.in. czynności operacyjno-rozpoznawczych CBA i udostępnili fotografie funkcjonariuszy Biura w ich trakcie. Robert J. i Czesław B. oskarżeni zostali też o niedopełnienie obowiązków służbowych przez to, że przez kilka lat przechowywali treści niejawne na niecertyfikowanych nośnikach. W 2012 r. "Gazeta Wyborcza" i Gazeta.pl pisały o możliwym podszywaniu się agentów CBA pod dziennikarzy; ujawniły też zdjęcie "agenta Tomka" nad walizką pieniędzy użytych do jednej z operacji specjalnych Biura.

Proces toczył się z wyłączeniem jawności

Jak poinformowała sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak, rzeczniczka SO ds. karnych, Robert J. i Czesław B. zostali uznani za winnych tego, że działając wspólnie i w porozumieniu ujawnili, wbrew przepisom, dziennikarzom "GW" i Gazety.pl informacje niejawne dotyczące m.in. czynności operacyjno-rozpoznawczych CBA, wytwarzania i posługiwania się tzw. dokumentami legalizacyjnymi oraz udostępnili fotografie pokazujące funkcjonariuszy CBA w trakcie czynności operacyjno-rozpoznawczych.

Uznano ich też za winnych działania na szkodę służby specjalnej w ten sposób, że przechowywali - także po zakończeniu służby w CBA - "ściśle tajne" informacje na nieposiadających wymaganego certyfikatu bezpieczeństwa prywatnych nośnikach danych, choć wiedzieli, że dane mogące zidentyfikować funkcjonariuszy uprawnionych do czynności operacyjno-rozpoznawczych są chronione bez względu na upływ czasu.

Wobec Roberta J. sąd orzekł karę łączną 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat, 5 tys. zł grzywny oraz środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu funkcjonariusza ochrony bezpieczeństwa publicznego na 2 lata. Czesława B. skazano na karę łączną 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat, 6 tys. zł grzywny oraz orzeczono 2 lata zakazu wykonywania funkcjonariusza ochrony bezpieczeństwa publicznego. Oskarżonego Adama K. sąd uniewinnił od podobnych zarzutów.

Rzeczniczka sądu nie podała uzasadnienia wyroku. Proces toczył się od kwietnia 2015 r. z wyłączeniem jawności.

Agent nad walizką pełną pieniędzy

W 2012 r. "Gazeta Wyborcza" i Gazeta.pl opisały pracę agentów CBA pod przykryciem i zamieściły zdjęcie "agenta Tomka", b. funkcjonariusza Biura (b. posła niezrzeszonego; wcześniej PiS) nad walizką z pieniędzmi. Miały one służyć w 2009 r. do operacji CBA w sprawie tzw. willi Kwaśniewskich w Kazimierzu Dolnym. To była specyficzna sytuacja, byłem ostatnią osobą, która w CBA dysponowała tymi pieniędzmi przed akcją, musiałem to przeliczyć i wszystko sprawdzić - mówił Kaczmarek w 2012 r. Ponadto opisano, jak w latach 2006-2009 CBA w ramach tzw. działalności legalizacyjnej miało podrabiać legitymacje dziennikarskie. Po tych publikacjach doniesienie do prokuratury złożył szef CBA oraz sam Kaczmarek.

We wrześniu 2016 r. warszawska prokuratura z braku znamion przestępstwa umorzyła śledztwo przeciw Kaczmarkowi o przekroczenie uprawnień m.in. podczas czynności CBA ws. willi w Kazimierzu Dolnym. Kaczmarek nie przyznawał się do zarzutów, które jego zdaniem miały "tło polityczne".

(mn)