Specjalna grupa policjantów zajmie się wyjaśnieniem sprawy wczorajszych zajść z pseudokibicami w Katowicach. Burdę wywołali sympatycy Ruchu Chorzów, którzy wracali z meczu z Krakowa. Grupę funkcjonariuszy powołał tamtejszy komendant miejski policji.

zdjęcie ilustracyjne /Krzysztof Zasada /Archiwum RMF FM

Uszkodzonych jest dziesięć policyjnych radiowozów i jeden samochód straży miejskiej. Wśród policjantów nie ma rannych. Nie wiadomo, czy są wśród kiboli, bo jak dotąd nikt do szpitala się nie zgłosił. Na razie nikogo też nie zatrzymano.

Kibice z Krakowa wracali specjalnym pociągiem. Tuż przed wjazdem na dworzec w Katowicach zaciągnięto hamulec ręczny i ponad 100 osób zbiegło z nasypu na pobliską ulicę Mariacką.

Kibole szybko zaczęli jednak stamtąd uciekać, bo pojawiła się policja.

Fani wbiegli na pobliski wiadukt. Stamtąd zaczęli rzucać w policjantów kamieniami, a po pewnym czasie uciekli.

Mecz Wisła Kraków-Ruch Chorzów (1:2) rozegrano w niedzielę. Do zamieszek doszło w poniedziałek nad ranem.

APA