​Policja tłumaczy się, dlaczego nie zareagowała na brutalne piątkowe pobicie w Płońsku. Napastnik uderzył wówczas młodego mężczyznę w twarz, powalił go na ziemię i kopał po głowie. Wszystko zarejestrowały kamery monitoringu pobliskiego centrum kultury, którego pracownicy dzwonili na policję.

Kadr z monitoringu /MCK Płońsk /Facebook

Według funkcjonariuszy zawiadomienie, które dostali nie dotyczyło bójki, a jedynie grupy ludzi pijącej alkohol. Twierdzą także, że telefon miał zostać wykonany już pół godziny po tym, jak doszło do pobicia, a wtedy na miejscu nie było już ani sprawcy, ani ofiary.

Pracownicy centrum kultury mówią jednak co innego. Przekonują, że dzwonili kilkukrotnie.

Postępowanie sprawdzające w tej sprawie wszczęła prokuratura. Na razie dotyczy ono tylko pobicia, ale niewykluczone, że zbadany zostanie też wątek reakcji policjantów - tego, czy była ona prawidłowa, czy też nie.

Policja z kolei szuka obu uczestników zajścia, gdyż nawet pobity mężczyzna nie zgłosił się na komendę. 

Piątkowy incydent został zauważony przez operatora miejskiego monitoringu. Wziąłem tutaj swojego kolegę stażystę, no bo sam iść do takiej grupy to też trochę strach. Poszedłem zapytać co się stało i udzielić pierwszej pomocy. Zapytałem, czy trzeba karetkę wezwać, ale powiedzieli żadnej karetki i policji, bo to są ich sprawy - mówił. 

(az)