W ciągu 10 dni Uri Brodsky domniemany agent Mossadu ma być wydany do Niemiec - zdecydował Sąd Apelacyjny w Warszawie, podtrzymując decyzję sądu I instancji. Będzie tam mógł być sądzony nie za szpiegostwo, lecz tylko za poświadczenie nieprawdy i pomoc w sfałszowaniu dokumentów dla osoby, która miała brać udział w zabójstwie lidera Hamasu w Dubaju.

W sądzie był Paweł Świąder

Decyzja SA jest prawomocna. Kasację od niej może złożyć Rzecznik Praw Obywatelskich lub prokurator generalny, ale nie wstrzymuje to procedury wydania.

SA potwierdził uznanie 7 lipca przez Sąd Okręgowy w Warszawie, że odmawia się wykonania europejskiego nakazu aresztowania m.in. wtedy, jeżeli wydano go "w związku z przestępstwem popełnionym bez użycia przemocy z przyczyn politycznych". SO ocenił, że zapis ten odnosi się do przestępstwa udziału w obcym wywiadzie na szkodę Niemiec, a samo branie udziału w działalności wywiadowczej nie jest związane z przemocą. SO podkreślał, że wniosek Niemców o ENA "nie dotyczył żadnych zabójstw". Zdaniem SO w wątku szpiegostwa nie została też spełniona tzw. zasada wzajemności, która jest warunkiem wydania kogoś obcemu państwu. W Polsce nie jest bowiem karany udział w wywiadzie przeciw Niemcom, a w Niemczech - przeciw Polsce.

Za czyny, na których ściganie zgodził się SA, Brodsky'emu grozi w Niemczech do trzech lat więzienia; za szpiegostwo groziłoby mu do pięciu lat.

Obywatel Izraela jest w areszcie od 4 czerwca. Zatrzymano go na Okęciu na podstawie wydanego przez Niemcy europejskiego nakazu aresztowania.