Przybywa uczniów, którzy zamiast w szkole uczą się w domu - w porównaniu z zeszłym rokiem jest ich więcej o prawie jedną czwartą. Jak dowiedział się reporter RMF FM Grzegorz Kwolek, w roku szkolnym 2014/2015 już 421 uczniów szkół podstawowych i 89 uczniów gimnazjów pobiera lekcje od swoich rodziców.

Rok wcześniej w domu uczyło się 314 uczniów podstawówek, a dwa lata temu - 207. W gimnazjum było to odpowiednio 122 i 182 uczniów.

To cieszy - komentuje wzrost liczby maluchów, które uczą się w domu, Mariusz Dzieciątko ze Stowarzyszenia Edukacja w Rodzinie. Razem z żoną uczy trójkę swoich dzieci - dwóch synów i córkę. Jest zdecydowanie wyższa efektywność takiej nauki w domu. Dzieci wykazują większe zaangażowanie i własny wkład w zdobywanie wiedzy -  przekonuje.

Ustawa o systemie oświaty umożliwia samodzielną edukację dzieci od blisko piętnastu lat, ale do tej pory decydowała się na to tylko garstka rodziców. A - jak przekonuje Mariusz Dzieciątko - to nic specjalnego: Najważniejszą cechą rodziców, która jest potrzebna, jest odpowiedzialność. Edukacja domowa jest dla każdego, ale ta praca jest trudna, ciężka i wymaga dużego wysiłku od rodzica, żeby poradzić sobie w sytuacjach trudniejszych, gdy np. dziecko odmawia nauki.

Z roku na rok przybywa dzieci, które uczą się nie w szkole, ale w domu - pod czujnym okiem rodziców. Wprawdzie resort edukacji nie posiada dokładnych danych na ten temat, ale jak zapewnia warszawskie Stowarzyszenie Edukacji w Rodzinie, zrzeszające i wspomagające uczących rodziców, edukacja domowa... czytaj więcej

Szef Stowarzyszenia Edukacja w Rodzinie zaznacza jednak, że maleje liczba barier. Przybywa podręczników i pomocy dydaktycznych, a co najważniejsze: zmienia się podejście szkół, które decydują się wspomagać edukację dzieci uczonych w domu. Rodzice edukacji domowej muszą znaleźć szkołę, która rozumie, czym jest edukacja domowa. Jeżeli taką szkołę i takie środowisko znajdą, to wtedy taka współpraca układa się dobrze - wyjaśnia Dzieciątko.

Efekty domowej edukacji na razie są niewiadomą. Nie ma oficjalnych danych, jak radzą sobie dzieci - jakie uzyskają oceny i jak się rozwijają. Takie dzieci bardzo łatwo wchodzą w relacje. Szybko nawiązują relacje nie tylko z dziećmi, ale i z dorosłymi - przekonuje jednak Mariusz Dzieciątko.


ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Jerzy Lackowski na blogu: Edukacja domowa dla sześciolatków


(j.)