Reklama

  • Biurokracja ważniejsza od chorych dzieci

    Czwartek, 11 marca (13:21)

    Urzędnicy z Lublina żądają potwierdzenia nieuleczalności dzieci chorych na zespół Downa. Komisja do Spraw Orzekania o stopniu niepełnosprawności wydaje swoje orzeczenia tylko raz na trzy lata. A przecież powszechnie wiadomo, że zespół Downa jest nieuleczalną chorobą genetyczną.

    Rodzice dzieci chorych na Downa przegrywają z biurokracją. Relacja Krzysztofa Kota

    Odtwarzacz audio wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.
    Po upływie trzech lat rodzice chorych dzieci muszą się starać o nowy dokument. Bez niego nie mają prawa do comiesięcznego zasiłku pielęgnacyjnego w wysokości 153 złotych.

    Dlaczego rodzice muszą to przechodzić tyle razy, skoro za zawsze podstawą wydania orzeczenia jest to samo badanie genetyczne wykonane po urodzeniu dziecka? - zastanawia się pani Kinga, matka chorego Michała.

    Joanna Jakóbczyk z Wojewódzkiej Komisji do Spraw Orzekania o Stopniu Niepełnosprawności w Lublinie tłumaczy w rozmowie z reporterem RMF FM Krzysztofem Kotem, że oprócz zespołu Downa, chorym dzieciom towarzyszą również inne schorzenia. Dlatego lekarz musi małego pacjenta dokładnie zbadać. Sprawdzić, jak się rozwija i czy rodzice opiekują się nim w odpowiedni sposób.

    Reklama

    Ale te argumenty nie trafiają do pani Kingi. Dlaczego za każdym razem muszę udowadniać coś co jest oczywiste? - pyta retorycznie. Z tego też powodu pani Kinga odwołała się od decyzji miejskiego zespołu i wygrała w wojewódzkim zespole. Uzyskała decyzję o stopniu niepełnosprawności do 16. roku życia. Czyli tak, jak przewidują przepisy.

    Przepisy ułatwiające rodzicom i tak niełatwe życie z chorymi dziećmi są. Szkoda tylko urzędnicy nie chcą z nich skorzystać.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

    Krzysztof Kot
    RMF FM
  • Rozmiar tekstu:

  • Oceń tekst

    Ocen: 7

Wasze komentarze (2)

  • 11.03 (19:15)
    1
    Przypominam, że to nie urzędnicy zasiadają w komisjach orzekających. . Przewodniczącym składu orzekającego jest lekarz i to on jest odpowiedzialny za wydaną decyzję, on się pod nią podpisuje .... co do tego mają urzędnicy ?? !!
  • 11.03 (14:44)
    ~Dorota
    Nie tylko w Lublinie tak się dzieje. Ja jestem z Wrocławia, mam dziecko z Zespołem Downa. Dziecko ma 3 latka i już dwa orzeczenia. Ostanie tylko do 2012 roku. Może urzędnicy liczą na odkrycie cudownego leku na tę wadę genetyczną? Słyszałam ostatnio o takim przypadku, że dziecku z Zespołem Downa wogóle nie chciano przyznać orzeczenia o niepełnosprawności.
  • przepisz kod z obrazka