Na 3 miesiące tymczasowo do aresztu trafiła 39-letnia torunianka podejrzana o rozbój na mężczyźnie. Skusiła go internetową ofertą masażu erotycznego. Wstępnie umówiona kwota za usługę wzrosła dziesięciokrotnie, a "klient" został zmuszony do podpisania umowy lombardowej.

Skusiła go internetowa oferta dotycząca masażu erotycznego (zdj. ilustracyjne) / Tomasz Gzell /PAP

Do toruńskiej komendy zgłosił się mężczyzna, który opowiedział policjantom jak dwa dni wcześniej padł ofiarą dość nietypowego rozboju. Pokrzywdzony w internecie znalazł ogłoszenie o masażu erotycznym. Ze świadczącą "usługę" kobietą umówił się z nią w jednym z mieszkań na toruńskim Rubinkowie. Kwota za usługę miała wynieść kilkadziesiąt złotych.

Gdy mężczyzn wszedł do mieszkania, masażystka poinformowała go, że cena usługi nieco wzrośnie, dokładnie o 50 złotych. 29-latek na to przystał.

Jednak już po wszystkim kobieta poinformowała go, że cena za wyświadczoną przez nią "usługę" wynosi 1500 zł. Gdy mężczyzna chciał opuścić mieszkanie zastraszyła go windykatorem, z którym połączyła się telefonicznie i oddała słuchawkę pokrzywdzonemu. Ten, obawiając się dalszych konsekwencji wydał kobiecie kilkaset złotych, które przy sobie posiadał i w zastaw dał telefon komórkowy. Następnie zmuszony został do spisania umowy lombardowej, w której treści wpisał, że ma dług w kwocie kilkuset złotych.  

Kryminalni bardzo szybko ustalili kto stoi za tym przestępstwem. Zatrzymali 39-letnią mieszkankę Torunia i rzekomego windykatora. Okazał się nim jej 44-letni konkubent kobiety.

(j.)