Pacjenci z miażdżycą kończyn dolnych mogą być leczeni bezpieczniej. Lekarze z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu zaprezentowali dziś zabieg z użyciem angiodroida, czyli urządzenia, które eliminuje ryzyko powikłań związanych z podaniem pacjentowi kontrastu.

Angiograf Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Bytomiu /Andrzej Grygiel /PAP

Do zabiegu z użyciem angiodroida wytypowano trzech pacjentów. Były to zabiegi pokazowe. Supermaszyna z Włoch pozwoliła lekarzom rozprawić się ze zwężeniem tętnic obwodowych przy minimalnym ryzyku powikłań.

Przy zastosowaniu normalnego systemu podajemy choremu kontrast jodowy, który wydala się przez nerki. Ilość, którą można podać, jest ograniczona. W przypadku angiodroida mamy do czynienia z dwutlenkiem węgla, który jest wydalany przez płuca i możemy go podać praktycznie w nieograniczonej ilości - tłumaczy dr Janusz Kuśmierz, kierownik Oddziału Chirurgii Naczyniowej i Ogólnej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu. 

Różnica jest więc w obrazowaniu, dzięki któremu lekarze mogą zobaczyć zmiany w tętnicach i założyć np. stenty lub przeprowadzić tzw. balonikowanie. Zabiegi z użyciem angiodroida to nadzieja dla osób z miażdżycą kończyn dolnych chorych na cukrzycę, cierpiących na niewydolność nerek czy po prostu dla osób uczulonych na kontrast. Chorego nie trzeba wcześniej przygotowywać do podania kontrastu (co trwa ok. trzech dni), nawadniać go, ani hospitalizować. Na drugi dzień po zabiegu pacjent może iść do domu.

Dr Janusz Kuśmierz zapowiada, że będzie robił wszystko, by maszyna stała się stałym wyposażeniem Oddziału Chirurgii Naczyniowej i Ogólnej. Urządzenie kosztuje ok. 150 tys. zł.

(abs)