Afera hazardowa w rządzie Donalda Tuska może być powtórką skandali z okresu rządów SLD. Tak w Kontrwywiadzie RMF FM sugerował Zbigniew Wassermann z PiS. Jeśli jego podejrzenia potwierdziłyby się, mielibyśmy do czynienia z największym do tej pory kryzysem gabinetu Tuska.

Kto lobbował na rzecz firm hazardowych?

Szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski i minister sportu Mirosław Drzewiecki - według ustaleń Rzeczpospolitej" - mieli lobbować w interesie firm hazardowych. Badając inną sprawę korupcyjną, agenci CBA wpadli na trop nowelizacji ustawy hazardowej i 23 marca... czytaj więcej

Mieliśmy do czynienia z aferą Lwa Rywina. Proszę zobaczyć w tym kontekście (...) Po drodze mamy do czynienia z takim syndromem Starachowic. Pismo poszło do pana premiera. Później nagle ci, którzy byli objęci działaniem CBA, zachowują się, jakby doskonale wiedzieli o tym, co w tym piśmie było. To kolejny skandal - .

Skandal hazardowy jak afera Rywina

Mechanizm nielegalnych działań przy okazji nowelizacji ustawy o grach losowych jest stary jak świat, podobny zresztą do tej znanej nam z afery Rywina. „Ja ci załatwię coś, a ty mi dasz coś w zamian”. W tym przypadku – analizując opublikowane podsłuchy – tym „czymś” do załatwienia jest wykreślenie z projektu ustawy daniny na rzecz państwa, którą musieliby płacić właściciele kasyn. Nie ma jednak mowy o tym „czymś w zamian”. To nie zawsze są pieniądze. Czasami to dług wdzięczności do wykorzystania w późniejszym czasie.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie chodziło o najwyższych urzędników i o publiczne pieniądze. Jest o co walczyć, bo to nie pierwsza afera wokół hazardu. Sześć lat temu ówczesny szef klubu parlamentarnego rządzącej wtedy partii był podejrzewany o wzięcie 10 milinów dolarów w zamian za zmianę ustawy na korzyść lobbystów reprezentujących branżę hazardową. Afera bardzo przypomina dzisiejszą. Z tą tylko różnicą, że dziś na razie nie ma mowy o łapówce.

Lobbyści wiedzieli, że znaleźli się pod lupą CBA?

Afera hazardowa przypomina także to, co stało się w Starachowicach. Jest bowiem podejrzenie, że ktoś ostrzegł lobbystów, i to niedługo po tym, jak premier otrzymał tajne informacje z CBA o próbach zmiana w projekcie nowelizacji ustawy.

Przez ponad rok Centralne Biuro Antykorupcyjne podsłuchuje biznesmenów, którzy zabiegają o korzystne dla siebie zmiany. 12 sierpnia tego roku Szef CBA Mariusz Kamiński informuje premiera o całej aferze. Wtedy projekt nowelizacji ustawy nie zakładał, by skarb państwa miał dodatkowe dochody z hazardu. Kilka tygodni później pojawia się nowa propozycja i w niej dochody są już opodatkowanie.

CBA podejrzewa, że po pierwsze: premier, wiedząc o podejrzeniach służb, kazał zmienić zapisy w nowelizacji ustawy. Ale to nie koniec. Z podsłuchów wyraźnie widać, że biznesmeni zamieszani w całą sprawę mogą wiedzieć, że są na celowniku Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Na przykład Chlebowski umawia się z biznesmen poprzez kogoś innego, prosi o dyskrecję. Inny zapis z podsłuchów między dwoma biznesmenami jest taki: Wycofałem Magdę, bo tam KGB, CBA (...) Jak się spotkamy, to ci powiem.

W Starachowicach podejrzani zostali ostrzeżeni przez posłów i byłego ministra - w tym przypadku może być bardzo podobnie.

Afera starachowicka z udziałem polityków SLD wybuchła w 2003 roku i dotyczyła przecieku tajnych informacji z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji do osób podejrzanych o kontakty przestępcze.