Mężczyzna, który zabił swoją 6-letnią siostrę w Korytowie w Zachodniopomorskiem, nie był pod wpływem dopalaczy - dowiedziała się nasza reporterka Aneta Łuczkowska. Badania toksykologiczne nie wykryły w jego organizmie żadnych substancji odurzających.

20-latkowi za zabicie 6-letniej siostry grozi dożywocie /Marcin Bielecki /PAP

Śledczy skupiają się teraz na innej prawdopodobnej przyczynie tej tragedii - chorobie psychicznej podejrzanego. Prokuratura z Choszczna już zleciła wykonanie badań psychiatrycznych 20-latka.

W niedzielny wieczór 20 listopada 20-latek był w pracy. Poinformował, że na godzinę wychodzi.

Pojechał do domu i zawołał dziewczynkę do siebie. Zadał jej serię ciosów nożem - cztery z nich w okolice serca. Krzyki broniącej się 6-latki usłyszały jej siostra i babcia. Zawołały matkę dzieci i wezwały pomoc, na którą było już jednak zbyt późno.

Adrian R. jakby nigdy nic wrócił do pracy w piekarni, gdzie został zatrzymany przez policję.

Podczas przesłuchania tłumaczył policjantom, że głosy w głowie kazały mu zabić dziecko.

Przyznał się do zabicia małej Darii. Mężczyźnie grozi dożywocie.

(j.)