Mija 75 lat temu od deportacji polskiego franciszkanina o. Maksymiliana Kolbe do niemieckiego obozu Auschwitz. Trafił tam z więzienia na Pawiaku 28 maja 1941 roku. Duchowny w obozie oddał życie na współwięźnia. Kościół katolicki wyniósł męczennika na ołtarze.

o. Maksymilian Kolbe /CAF /PAP

Franciszkanie upamiętnią wydarzenia sprzed 75 lat w poniedziałek. W byłym obozie Auschwitz będą modlili się w celi w podziemiach bloku 11, w której zmarł zakonnik. Złożą kwiaty przed Ścianą Straceń, gdzie Niemcy przeprowadzali egzekucje przez rozstrzelanie. To miejsce szczególnie tragiczne i symboliczne dla polskich losów. Zginęło tam wiele tysięcy osób, głównie Polaków.

Losy św. Maksymiliana będą także głównym motywem sesji naukowej w oświęcimskiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej. Podczas niej wspomniani zostaną dwaj inni franciszkanie-męczennicy. To misjonarze Zbigniew Strzałkowski i Michał Tomaszek, których w sierpniu 1991 r. zamordowali w Peru komuniści z organizacji Świetlisty Szlak. Obaj zostali beatyfikowani w ubiegłym roku. Uroczystości zwieńczy msza św. w kaplicy Karmelitanek Bosych nieopodal byłego KL Auschwitz.

Obozowy numer 16670. Oddał życie za współwięźnia

O. Maksymilian po deportacji otrzymał obozowy numer 16670. Historyk z Muzeum Auschwitz Teresa Wontor-Cichy powiedziała, że początkowo trafił do pracy przy zwożeniu żwiru na budowę parkanu przy krematorium. Potem dołączył do komanda w Babicach, które budowało ogrodzenie wokół pastwiska.

W Babicach losy zakonnika zetknęły go z Tadeuszem "Teddym" Pietrzykowskim, przedwojennym wicemistrzem Polski w boksie, również więźniem. Któregoś dnia dostrzegł nadzorcę, który okrutnie znęcał się nad Kolbem. Pięściarz postanowił dać oprawcy nauczkę. Zaproponował esesmanom, że stanie z nim do walki na pięści. Niemcy zgodzili się, po chwili nadzorca leżał na ziemi powalony ciosem. Pobity Kolbe zaczął wtedy prosić "Teddy`ego", by nie bił mężczyzny.

W Auschwitz Maksymilian podupadł na zdrowiu. Trafił do szpitala obozowego. Więźniowie zaczęli otaczać go opieką. Gdy poczuł się lepiej, wręcz wypchnięto go ze szpitala w obawie, by nie został w nim uśmiercony - mówiła Wątor-Cichy. Później trafiał do lżejszych prac, początkowo w pończoszarni, gdzie reperowano odzież, a później w kartoflarni przy kuchni.

Pod koniec lipca z obozu uciekł więzień. Za karę zastępca komendanta Karl Fritzsch zarządził apel. Wybrał 10 więźniów i skazał ich na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek. Opisując w 1946 r. tzw. wybiórkę powiedział on: Nieszczęśliwy los padł na mnie. Ze słowami: Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam, udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci. Te słowa słyszał ojciec Maksymilian. Wyszedł z szeregu, zbliżył się do Fritzscha i usiłował ucałować go w rękę. Wyraził chęć pójścia za mnie na śmierć. Gajowniczek przeżył wojnę.

Zamykając drzwi celi śmierci jeden z Niemców miał powiedzieć do więźniów, że "zwiędną jak tulipany". Ojciec Kolbe po dwóch tygodniach męki wciąż żył. 14 sierpnia 1941 r. został uśmiercony przez niemieckiego więźnia-kryminalistę Hansa Bocka, który wstrzyknął mu zabójczy fenol.

Urodzony w Zduńskiej Woli. Studiował w Rzymie, pod Warszawą założył klasztor-wydawnictwo Niepokalanów

Rajmund Kolbe urodził się 8 października 1894 r. w Zduńskiej Woli. W 1910 r. wstąpił do zakonu, gdzie przyjął imię Maksymilian. Studiował w Rzymie, gdzie w 1917 r. założył stowarzyszenie Rycerstwa Niepokalanej. Do Polski wrócił dwa lata później. W 1927 r. założył pod Warszawą klasztor-wydawnictwo Niepokalanów. Trzy lata później wyjechał do Japonii, skąd wrócił w 1936 r. Objął kierownictwo Niepokalanowa, który stał się największym klasztorem katolickim na świecie.

We wrześniu 1939 r. Niemcy po raz pierwszy aresztowali Kolbego i franciszkanów. Duchowni odzyskali wolność w grudniu. 17 lutego 1941 r. Maksymiliana aresztowano po raz drugi. Trafił na Pawiak, a potem do Auschwitz. Kilka tygodni przed śmiercią powiedział do współwięźnia Józefa Stemlera: "Nienawiść nie jest siła twórczą. Siłą twórczą jest miłość".

O. Maksymilian stał się pierwszym polskim męczennikiem podczas II wojny, który został wyniesiony na ołtarze.

Teresa Wontor-Cichy wspomniała, że Maksymilian miał dwóch braci. Franciszek był legionistą i weteranem wojny z bolszewikami. W 1943 r. trafił do Auschwitz za działalność konspiracyjną. Był przenoszony do innych obozów. Zmarł 23 stycznia 1945 r. w KL Dora-Mittelbau. Trzeci z braci - Józef, również był franciszkaninem. Zmarł w 1930 r. podczas nieudanej operacji wyrostka.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 r., aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

(mal)