Poparzony w pożarze domu w Dusznikach Wielkopolskich 7-letni Maurycy jest już przytomny. Stan dziecka poprawił się na tyle, że chłopca można było odłączyć od respiratora. W piątek przeszedł pierwszą operację usunięcia martwych tkanek i przeszczepu skóry.

Tragiczny pożar domu w Dusznikach w Wielkopolsce /Adam Górczewski /RMF FM

Dziś lekarze z Centrum leczenia Oparzeń szpitala w Szczecinie-Zdrojach po raz pierwszy ściągnęli chłopcu opatrunki.

To, co moglibyśmy powiedzieć dziś, to czy nie nastąpiło radykalne odrzucenie przeszczepu. Żaden z lekarzy, który widział dziś chłopca takiej oceny się nie chce podjąć. Coś więcej będzie można powiedzieć w środę, gdy opatrunki zostaną zmienione ponownie - mówi Magdalena Knopf, rzecznik szpitala. Lekarze przeszczepili chłopcu skórę na obu przedramionach i na lewej nodze.

Dobra wiadomość jest taka, że dziecko zostało już przewiezione na zwykły oddział Centrum Leczenia Poparzeń. Chłopiec nie jest utrzymywany już w stanie sedacji, czyli płytkiego snu, rozmawia z pielęgniarkami. Wciąż dostaje jednak silne leki przeciwbólowe. Pod koniec tygodnia lekarze będą planować kolejną jego operację.

Dziecko ma głęboko poparzone 35 proc. ciała, głównie ręce, nogi, barki oraz twarz.

W pożarze domu w Dusznikach Wielkopolskich zginęło dwóch braci 7-letniego Maurycego. Jego ojciec uratował z płomieni dwie siostry chłopca.


(dp)