Kwota ta to wstępne straty firm, które zostały pozbawione prądu w czasie wielkiej awarii sieci energetycznej. W połowie stycznia stanęła produkcja, nie było sprzedaży, trzeba było pracownikom zapłacić pensje, a teraz do drzwi pukają jeszcze wierzyciele. Firmy te chcą wypłaty odszkodowania od firmy energetycznej ENION.

Największe firmy z Wolbromia zajmujące się produkcją gumy, transportem i przetwarzaniem napięcia na niższe wartości – straciły duże kwoty. Były w tej dobrej sytuacji, że w krytycznym momencie awarii przerwa w dostawie prądu trwała jedynie 40 godzin. Warto przypomnieć, że wielu odbiorców nie miało zasilania nawet przez kilkanaście dni.

Brak napięcia to efekt uszkodzenia linii wysokiego napięcia 110 kV. Na 40 godzin stanęły maszyny i silniki. Wiele urządzeń było w trakcie produkcji tak, że półprodukty utknęły na linii montażowej. Teraz, gdy z powodu zaległości do drzwi pukają odbiorcy produktów niedostarczonych na czas, właściciele firm pytają ENION o odszkodowania.

Brak odszkodowania to gwóźdź do trumny - twierdzi Henryk Kajdański z PPU STOREM

Dystyrbutor energii nie odpowiedział jeszcze na zapytania firm z Wolbromia. Nieoficjalnie mówi się, że został powołany zespół specjalistów, którzy mają wydać opinię stwierdzającą,  iż styczniowy brak prądu to wina pogody a nie zaniedbań ENION-u. Taki dokument może być podstawą do odrzucenia wniosków o odszkodowania.