​Kierowca, który w okolicach Pabianic pod Łodzią uciekał mundurowym, usłyszał już zarzuty napaści na policjanta, prowadzenia pod wpływem alkoholu, naruszenia zakazu sądowego i niezatrzymania się do kontroli. Do więzienia może trafić na maksymalnie 10 lat.

Zdjęcie ilustracyjne /Piotr Bułakowski /RMF FM
Policyjny pościg za 27-latkiem pod Łodzią. Padły strzały

Po pościgu policjanci zatrzymali 27-letniego kierowcę, który zignorował kontrolę drogową. Mężczyzna omal nie potrącił mundurowego, staranował radiowóz i uszkodził inny samochód. czytaj więcej

Mężczyzna jest już za kratami, bo okazało się, że miał wyrok w zawieszeniu, który po wczorajszym pościgu został odwieszony - była to kara 2 lat więzienia. Teraz 27-latek może spędzić w zakładzie karnym nawet 10 lat.

Na jaw wyszło również to, że mężczyzna miał 300 małych torebek ze środkami odurzającymi, prawdopodobnie były to dopalacze.

W poniedziałek policjanci zatrzymali 27-latka, który zignorował kontrolę drogową. Mężczyzna omal nie potrącił mundurowego, staranował radiowóz i uszkodził inny samochód. Funkcjonariusze oddali w kierunku uciekającego 6 strzałów. Do zdarzenia doszło na drodze z miejscowości Ldzań do Pabianic pod Łodzią.

Jak się później okazało, 27-latek nie zatrzymał się do kontroli, bo miał w organizmie ponad promil alkoholu i zakaz prowadzenia pojazdów.


(łł)