Ponad 100 tysięcy osób przywitało Nowy Rok w górach. Teraz turystów czeka powrót do domów... W Zakopanem na Krupówkach nie pozostał już nawet ślad po nocnej zabawie, no może poza oknami wystawowymi zabitymi deskami i dyktą. Tak właściciele sklepów, klubów i restauracji od kilku lat chronią się przed nieokiełznaną zabawą.

Ulicami Zakopanego snują się jeszcze grupki spóźnionych sylwestrowych gości, a między innymi ci, którzy spieszą się na autobus czy pociąg.

Sylwestrowa noc – jak mówią policjanci – minęła pod Tatrami bardzo spokojnie. Sprzątanie już zakończone. Po zabawie zostało kilka ciężarówek butelek po szampanie oraz... ból głowy, także o to jak wrócić do domu.

Tylko do Zakopanego i okolicznych miejscowości wjechało kilkadziesiąt tysięcy samochodów. Już przed sylwestrem na popularnej Zakopiance tworzyły się korki. Teraz policja obawia się, że jeżeli wszyscy będą chcieli tego samego dnia wyjechać ze stolicy Tatr, na głównej drodze Kraków-Zakopane znów utworzą się gigantyczne korki.

Największy w Polsce sylwester "pod chmurką" odbył się na krakowskim Rynku Głównym. Zebrało się tam – podobnie jak co roku - ok. 100 tys. ludzi. Zabawę rozpoczęto punktualnie o godz. 21. Gwiazdą sylwestrowej nocy była Kasia Kowalska. Bawiono się także na ulicach innych polskich miast. czytaj więcej

Komisarz Krzysztof Dymura z małopolskiej drogówki radzi więc, by wyjechać o wiele wcześniej:

A jak donoszą reporterzy RMF nie ma już wolnych miejscówek na pociągi wyjeżdżające z Zakopanego...

Foto: RMF

09:30