Dokładnie za tydzień Komisja Parlamentu Europejskiego do spraw Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych zajmie się sprawą praworządności w Polsce - dowiedziała się korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginion. Zdaniem Ryszarda Czarneckiego (PiS), "chodzi o to, żeby zaatakować Polskę". Jak jednak ocenia Janusz Lewandowski (PO), "źródło tych debat (...) tkwi w Warszawie, w rządach PiS".

Parlament Europejski /AA/ABACA /PAP/EPA

W przyszły czwartek komisja Parlamentu Europejskiego przeprowadzi dyskusję na temat poszanowania państwa prawa w Polsce. Z wnioskiem o debatę wystąpiło Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE). W zaplanowanym wstępnie na godzinę posiedzeniu ma wziąć udział wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans, który ma przedstawić europosłom stan procedury ochrony praworządności prowadzonej wobec Polski przez KE. 

Na razie nie ma informacji, czy do dyskusji został zaproszony przedstawiciel polskich władz. Swój udział zapowiadają europosłowie PiS.

To kolejny przykład zupełnie niepotrzebnej debaty. Od mieszania łyżeczką w szklance herbaty cukru nie przybędzie. Tego typu dyskusje mają charakter czysto ideologiczny i polityczno-partyjny - powiedział Ryszard Czarnecki.

Jego zdaniem nie chodzi o to, by dochodzić do prawdy, bo gdy Timmermans występuje w Parlamencie Europejskim, nie odnosi się do tego, co mówią europosłowie PiS. Tu chodzi o to, żeby zaatakować Polskę - podkreślił wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Jak ocenił, inicjatorom tej debaty chodzi o to, by "grillować Polskę", ale nie uda im się osiągnąć zamierzonego efektu. Grillowali już Węgry i słupki poparci dla Fideszu rosły i tak samo będzie w Polsce - uważa Czarnecki.

Szef delegacji PO w Parlamencie Europejskim Janusz Lewandowski podkreślił, że jego ugrupowanie nie wnioskowało o tę debatę.

Źródło tych debat i rezolucji, które nie są przeciw Polsce, tylko przeciwko nadużyciom władzy, tkwi w Warszawie, w rządach PiS - powiedział polityk Platformy Obywatelskiej. 

Komisja Europejska wdrożyła procedurę kontroli praworządności wobec Polski w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego w styczniu 2016 roku. W czerwcu KE wydała opinię krytyczną wobec polskich władz, a pod koniec lipca opublikowała rekomendacje, zalecając rządowi m.in. opublikowanie wszystkich wyroków TK i zastosowanie się do nich.

Polski rząd odpowiedział 27 października 2016 roku na te zalecenia, oświadczając, że są one niezasadne i nie widzi prawnych możliwości ich wdrożenia. 21 grudnia Komisja wydała dodatkowe rekomendacje i wyraziła oczekiwanie, że polskie władze odpowiedzą w ciągu dwóch miesięcy.

20 lutego 2017 roku polski rząd udzielił Komisji Europejskiej odpowiedzi na zalecenia Komisji Europejskiej. W oświadczeniu MSZ nawiązano m.in. do wypowiedzi Timmermansa podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

"Ostatnie wypowiedzi Wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, w których nawołuje on inne państwa członkowskie do stworzenia wspólnego frontu z Komisją Europejską przeciwko Polsce, są jaskrawym przykładem pogwałcenia tych reguł. Strona polska odczytuje działania i wypowiedzi Fransa Timmermansa jako motywowane politycznie i służące napiętnowaniu jednego z państw członkowskich. Apelujemy do Wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej o zaprzestanie takich działań" - oświadczyło MSZ.

Dwa dni później, podczas cotygodniowego posiedzenia Komisji Europejskiej, Timmermans poinformował pozostałych komisarzy o odpowiedzi polskich władz na zalecenia Brukseli w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. wiceszef Komisji powiedział m. in., że Polska w swoich odpowiedziach nie zawarła żadnych nowych elementów, poza zarzutami wobec Komisji Europejskiej o upolitycznienie procedury praworządności.

Nie było to jeszcze uruchomienie artykułu 7 Traktatu o UE, czyli wniosek o odebranie Polsce prawa głosu. Jak relacjonowała Katarzyna Szymańska-Borginon, Timmermans chce na razie wysondować kraje Unii Europejskiej, czy taki wniosek o sankcje by poparły. 

Jeżeli jakiś kraj stanowi zagrożenie np. dla niezależności sądownictwa, to Komisja może powołać się na artykuł 7 Traktatu Unii. A to może doprowadzić do nałożenia kar - podkreślił wiceprzewodniczący KE na czacie z internautami, gdzie był pytany o Polskę.

(ph)