Wielu kierowców ma poważne wątpliwości, czy do stłuczki wzywać policję czy też nie. Kodeks drogowy tego nie wymaga, jeśli nie ma osób poszkodowanych i nie popełniono przestępstwa. Zamieszanie wprowadziło nowe prawo o obowiązkowych ubezpieczeniach.

Zgodnie z nowymi przepisami o ubezpieczeniach policję powinno się poinformować nawet o najdrobniejszym otarciu, inaczej ubezpieczyciel może zmniejszyć odszkodowanie lub nie wypłacić go wcale. Grupy ubezpieczeniowe twierdzą, iż kolizję wystarczy zgłosić policji, a ta wcale nie musi przyjeżdżać na miejsce.

Co innego mówią jednak policjanci. Jeśli dyżurny przyjmie zgłoszenie, to – zgodnie z ustawą o policji – ma obowiązek podjąć określone czynności. Samo zgłoszenie powodowałoby to, że potwierdzamy coś, co mogło w rzeczywistości nie zaistnieć. Policjant musi pojechać na miejsce i potwierdzić, czy takie zdarzenie nastąpiło. Stwierdzić, czy to było wykroczenie, czy to było przestępstwo – wyjaśnia podinspektor Andrzej Kołodziej, szef lubelskiej drogówki.

Po niespełna tygodniu obowiązywania nowej ustawy o ubezpieczeniach, posłowie poszli po rozum do głowy i zapowiadają jej zmianę. Chodzi o głośny przepis, nakładający na kierowców uczestniczących choćby w najdrobniejszej stłuczce obowiązek alarmowania policji. czytaj więcej

Wątpliwości typu: zgłaszać czy nie – nie ma rzecznik PZU Tomasz Fil. Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych mówi wyraźnie: należy niezwłocznie powiadomić policję. Jest taki obowiązek. Jednocześnie dodaje, że jeśli nie ma żadnych wątpliwości co do sprawcy, odszkodowanie może być wypłacone i bez notatki policyjnej.

Aby nie mieć później kłopotów z wypłatą należnych nam pieniędzy, najbezpieczniej będzie jednak, jeśli zadzwonimy na infolinię ubezpieczyciela i zapytamy: jak mamy postąpić w tym danym przypadku.

14:40