Ludzie uskoczyli w ostatniej chwili, dlatego auto, które wjechało na chodnik w Berlinie, nikogo nie raniło. Kierowca zawrócił i uciekł. Policja szuka go i sprawdza, czy mężczyzna po prostu popełnił błąd podczas jazdy czy może próbował przeprowadzić zamach.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Zaczynała się noc, kiedy na północy Berlina ludzie stojący na przystanku zauważyli wjeżdżający na chodnik samochód. To było przy Wilhelmsruher Damm w dzielnicy Wittenau.

Auto staranowało skuter, a piesi zdążyli odskoczyć. Kierowca zawrócił, przejechał przez wysepkę na środku ulicy na pas w przeciwnym kierunku i odjechał.

Świadkowie zapamiętali numer rejestracyjny pojazdu. Dzięki temu policji szybko udało się ustalić, że to wynajęty samochód.

Najemca samochodu (według mediów mężczyzna pochodzenia marokańskiego) mieszka w Berlinie. Jeszcze w nocy jego mieszkanie zostało przeszukane. Policja podała, że mężczyzny tam nie było, ale zostały zabezpieczone dowody.

Trwa policyjne postępowanie. Kierowca jest teraz poszukiwany. Na razie jednak nie wiadomo, czy chodzi o zwykłe zdarzenie drogowe czy o próbę zamachu. "Postępowanie toczy się w różnych kierunkach" - poinformowała policja w Berlinie.

(mn)