Andrzej B. nie jest już drugim trenerem Wisły Kraków. Zatrzymany w zeszłym tygodniu i przesłuchiwany przez wrocławską prokuraturę szkoleniowiec Wisły podał się do dymisji, a władze klubu zwolniły go z obowiązków. Na konferencji prasowej Andrzej B. przeprosił klub i kibiców za to, że naraził wizerunek Wisły i dodał, że oskarżenia kierowane przeciwko niemu nie dotyczą jego działalności jako trenera.

Były już drugi trener Wisły zapowiedział, że teraz wraca do Warszawy, gdzie zamierza odpocząć. Przedtem jednak - w poniedziałek - poszedł do szatni, gdzie zawodnicy przygotowali się do wyjazdowego meczu z Arką Gdynia i przeprosił piłkarzy, jak i cały sztab szkoleniowy w tym trenera - Macieja Skorżę. Dodał, że jest mu wstyd, że doszło do takiej sytuacji. Powiedział, że "nie ucieka od odpowiedzialności". Były już drugi trener Wisły nie chciał wiele powiedzieć o sprawach związanych z toczącym się postępowaniem i zarzutami mu postanowionymi. Podkreślił jednak, że według jego wiedzy w związku z aferą korupcyjną w prokuraturze wrocławskiej "mnóstwo ludzi już było, ale na pewno wielu będzie. Sami przyjdą do prokuratury lub - jak niestety było w moim przypadku - prokuratura przyjdzie po nich."

Andrzej B. prawie płacząc na konferencji prasowej powiedział:

Andrzej B. został zatrzymany w czwartek przez policję w związku ze śledztwem w sprawie korupcyjnych działań Kolportera Korony Kielce w sezonie 2003/04, gdy klub ten występował w trzeciej lidze. W sobotę wrocławska prokuratura postawiła mu zarzuty uczestniczenia we wręczaniu łapówek działaczom i sędziom piłkarskim w zamian za "ustawianie" wyników meczów kieleckiego zespołu.