Od dziś w Muzeum Historycznym w Warszawie można oglądać zatytułowaną tak wystawę pamiątek po Jerzym Waldorffie. Pisarzu, krytyku muzycznym, bezlitosnym komentatorze życia kulturalnego i obrońcy zabytków.

Wśród eksponatów są portrety przodków, meble, zegary, kolekcję lasek, fotografie, liczne medale i odznaczenia, a także ogromny zbiór płyt z nagraniami ulubionych kompozytorów i mistrzowskich wykonawców. Wszystkie te pamiątki pokazywane są w oryginalnie zakomponowanej przestrzeni z kolistą platformą na kształt płyty gramofonowej pośrodku. W magicznym kręgu pojawią się przedmioty, którymi Waldorff się otaczał, portrety i fotografie rodzinne, sylwetki przyjaciół. Spoiwem tych elementów są cytaty z książek i esejów Waldorffa.

Instalacja koresponduje z tym, co sam pisał w ostatniej swojej książce Moje lampki oliwne: Czas … gra rolę sceny obrotowej: ukazuje te same postaci i wydarzenia z różnych stron, z pozoru do siebie niepodobne i dopiero w obrachunku całego trwania ich, z perspektywy lat czasem bardzo długich, konsekwencje dawnych wydarzeń i aktorów okazują się zrozumiałe i wyraźne.cZwiedzający będą też mogli usłyszeć tubalny głos Jerzego Waldorffa z fragmentów audycji radiowych i obejrzeć krótki montaż filmowy z jego pogadanek telewizyjnych.

o wystawie i Jerzym Waldorffie opowiadają mi kuratorka Elżbieta Piwocka i przyjaciółka pisarza, aktorka Zofia Kucówna

29 grudnia minęła 10 rocznica śmierci Waldorffa.