Tegorocznym hitem są stroje świętych Mikołajów i ortalionowe kurteczki z kapturami. I nie mówimy tu o modzie damskiej, czy męskiej, ale… o psiej. Mróz, zmrożony śnieg i sól, używana do posypywania chodników, szkodzi czworonogom, więc właściciele psiaków znaleźli sposoby na ochronę swoich pupili.

Dziś nad ranem w Łódzkiem, oficjalnie zanotowana, temperatura wynosiła blisko – 16 stopni Celsjusza. Natomiast jeden ze słuchaczy RMF FM donosił, że u niego w Starej Wsi było – 22,5. Tak silne mrozy są groźne nie tylko dla ludzi, ale też dla zwierząt.

Na szkodliwe działanie niski temperatur szczególnie narażone są psy krótkowłose, małych ras, jak jamniki czy pudle – wyjaśnia lekarz weterynarii – Tadeusz Morawski. – Zwłaszcza po strzyżeniu pielęgnacyjnym. Wtedy psiaki powinny chodzić w tzw. płaszczykach. Ich wybór jest ogromny. W tym roku najlepiej sprzedają się wdzianka w czerwonym kolorze obszyte białym puszkiem, przypominające strój świętego Mikołaja – dowiedziałam się w sklepie z akcesoriami dla zwierząt.

Strój psiaka zależy tylko od fantazji i zasobności portfela właściciela psiaka. Za gotowy płaszczyk trzeba zapłacić od 50 złotych w górę.

Właścicielka jamniczki Tiny sama uszyła wdzianko dla pupilki.

Wystarczył niewielki, podwójnie złożony koc i rzepy, dzięki którym zapina się ubranko.

Tina nie bardzo lubi swój strój zimowy, ale po woli się przyzwyczaja. Zdaniem właścicielki, najważniejsze jest jednak, że suczka nie marznie i zminimalizowane jest ryzyko zapalenia płuc. Weterynarz potwierdza, iż wyjątkowo trzeba chronić układ oddechowy psa oraz nerki. Psie łapy są wrażliwe i też muszą być „ubrane” w bamboszki.

Takie łapcie nie tylko chronią przed zimnem, ale też izolują łapy od ostrych krawędzi, zmrożonego śniegu oraz żrącej soli, używanej do posypywania chodników i ulic. Dodatkowym zabezpieczeniem poduszek łap przed pękaniem z powodu mrozu, jest smarowanie ich np. wazeliną.

Posłuchaj, co radzi weterynarz

O kolorach i fasonach psich ubrań rozmawiałam z właścicielką sklepów dla psów i kotów

Tutaj znajdziesz rozmowę z właścicielką jamniczki Tiny