Strażnicy miejscy w Toruniu dostali większe uprawnienia, niż policja - ostrzegają prawnicy. Chodzi o decyzję prezydenta miasta, na mocy której strażnicy mogą bez imiennego pozwolenia wejść do każdego domu, jeśli podejrzewają, że jego właściciel pali w piecu szkodliwymi odpadkami. Nowe uprawnienia strażników budzą w Toruniu wielkie kontrowersje.

Pomysł jako taki mieszkańcy chwalą, bo z nastaniem zimy problem odpadków w piecach i brudnych, gryzących dymów stał się palący. - Smród jest potworny - komentują zwłaszcza na starówce. - Gdyby nie plastikowe okna musiałbym po domu w masce gazowej chodzić.

Prawnicy alarmują jednak, że nowe uprawnienia municypalnych będą sprzyjały donosicielstwu, nie mówiąc już o tym, że ograniczają wolność mieszkańców. Mecenas Jan Piszczek, który sam ma piec w swojej kancelarii już zastanawia się, czy powinien zrezygnować z gazetowej podpałki. - Przecież gdyby się trzymać przepisów gazeta jest odpadem, którego nie możemy "utylizować" we własnym zakresie - mówi Piszczek.

Jego zdaniem, pomysł prezydenta jest słuszny, gorzej z wykonaniem. - Takie przepisy rozwijają systemy represyjne i mogą prowadzić do nadużyć. Potrzebne są specjalne procedury np. zabezpieczania próbek z pieca. Inaczej strażnik miejski, który nie lubi pana Kowalskiego bez problemu podłoży mu swoją próbkę popiołu. I jak się obroni? - pyta retorycznie prawnik.

Municypalni nie powinni mieć tzw. "blankietowych" norm, które pozwalają im wejść do każdego domu kiedy tylko zechcą. - Pozwoli im to na nękanie dowolnego człowieka według woli - ocenia Piszczek. - Nawet policja potrzebuje specjalnego nakazu, a tu ktoś mi będzie właził, przepraszam za kolokwializm, do domu, bo jest strażnikiem miejskim i ja muszę go wpuścić?

Co

Strażnicy Miejscy zapewniają, że nie będą nadużywać nowych uprawnień.- Funkcjonariusze zostali również specjalnie przeszkoleni przez pracownika Wydziału Środowiska i Zieleni tak, by wiedzieli, że np. czarny dym nie zawsze znaczy, że w lokalu spalane są odpadki - tłumaczy Jarosław Paralusz, rzecznik toruńskich municypalnych. Dodaje również, że specjalne uprawnienia dostało imiennie zaledwie 17 funkcjonariuszy.

Co podkreślają prawnicy, mieszkańcy nie mają żadnej możliwości obrony przez wtargnięciem strażników do domu. Wprawdzie mogą odmówić, jednak wówczas narażają się na karę grzywny i ryzyko utraty wolności do lat trzech.

TREŚĆ INFORMACJI PRZEKAZANEJ MEDIOM PRZEZ STRAŻ MIEJSKĄ W TORUNIU:

"od połowy grudnia toruńscy strażnicy miejscy rozpoczną wspólnie z pracownikami Wydziału Środowiska i Zieleni Urzędu Miasta Torunia kontrole nielegalnych spalarni. Podczas prowadzonych inspekcji zgodnie z art. 379 Prawa ochrony środowiska właściciel posesji zobowiązany będzie do okazania instalacji grzewczej – pieca c.o. oraz umożliwienia przeprowadzenia niezbędnych czynności kontrolnych. W przypadku odmowy właściciela nieruchomości poddania się kontroli przez osobę kontrolującą zgodnie z art. 225 § 1 Kodeksu karnego osoba utrudniająca przeprowadzenie kontroli będzie podlegała karze pozbawienia wolności do lat 3. Nowe uprawnienia toruńskich strażników wynikają z upoważnień wydanych na mocy z art. 379 Prawa ochrony środowiska przez Prezydenta Miasta Torunia. Zgodnie z nowymi uprawnieniami funkcjonariusze Straży Miejskiej maja prawo do wstępu na teren kontrolowanej nieruchomości oraz prawo do dokonania wszelkich badań koniecznych do zebrania materiału dowodowego, np. zabezpieczenie pozostałości plastikowych butelek, opakowań foliowych, odzieży, obuwia, mebli, ścinek gumy, skóry czy opon, które były spalane poza specjalnie do tego celu przeznaczonymi spalarniami odpadów.

Zgodnie z art. 71 Ustawy o odpadach osoba, która będzie termicznie przekształcała odpady poza spalarniami odpadów lub współpalarniami odpadów będzie podlega karze aresztu albo grzywny do 5000 zł. Tej samej karze będzie podlegała osoba, która zgodnie z art. 70 w/w ustawy będzie w miejscu na ten cel nieprzeznaczony magazynować lub składować odpady."