Z leżącymi w śpiączce, sparaliżowanymi, niezdolnymi do ruchu nawet powieką można już rozmawiać! Służy do tego pierwsze w Polsce i jedno z nielicznych w Europie urządzeń do odczytywania ruchów gałki ocznej. O taki sprzęt wzbogacił się Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy w Toruniu.

W filmie "Motyl i skafander" sparaliżowany bohater "dyktuje" książkę cierpliwej ortofonistce za pomocą ruchów powieką. Kobieta wyczytuje litery, pacjent mruga, gdy pada właściwa. W ten sposób Jean-Dominique Bauby opowiada o swoim niezwykłym, wewnętrznym życiu i uwięzieniu w niezdolnym do ruchu ciele.

Teraz technika poszła o krok dalej. Pierwszy w Polsce System Komunikacji Wizualnej Intelligaze pozwala na "rozmowę" za pomocą samych ruchów gałki ocznej. - Kamera śledzi ruch gałki ocznej pacjenta. Gdy patrzy na słowo "TAK", komputer mówi: "tak". Gdy patrzy na obrazek z zupą pomidorową, komputer mówi: "zjadłbym zupę pomidorową" - mówi podekscytowana neurologopedka, Patrycja Nocoń. - To pozwala nam "dostać się" do tego świata, który dotychczas był dla nas zamknięty. Możemy nareszcie robić to, czego pacjenci naprawdę chcą. Do tej pory np. podawaliśmy im sok wiśniowy, mając nadzieję, że im to po prostu smakuje, a teraz słyszymy: "napiłbym się soku winogronowego" i już wiemy, co robić.

Od kiedy nowy sprzęt pracuje w toruńskim ZPO dzieją się prawdziwe cuda. - Mamy pacjenta, dziś ma już 20 lat, jest w śpiączce po wypadku samochodowym. Czasem otwiera oczy, dotychczas wodził nimi bezładnie. Podstawiliśmy komputer i nagle dowiedzieliśmy się, że chce mieć tatuaż! - mówi Nocoń. - I to dokładnie: na lewej ręce, na przedramieniu, nie tygrysa, tylko węża. Do dziś jesteśmy zdumieni... Nie wierzyliśmy, że to możliwe.

Sparaliżowany pacjent powiedział również, jakiej muzyki słucha i na co ma ochotę. Teraz potrafi już sam włączać sobie ulubione teledyski.

Posłuchaj, jak sparaliżowani pacjenci rozmawiają przez komputer za pomocą spojrzeń

Za pomocą urządzenia odczytującego ruchy gałki ocznej pacjenci mogą pisać SMS-y i wysyłać maile. Na zakup pionierskiego sprzętu pieniądze wyłożyły PFRON i miasto Toruń. Jeden egzemplarz kosztuje ok. 70 tysięcy złotych.