Dwumiesięczna dziewczynka, ciężko pobita, najprawdopodobniej przez własną matkę, zmarła dziś rano w jednym z poznańskich szpitali. Dziecko, w stanie krytycznym trafiło pod opiekę lekarzy wczoraj wieczorem. Pomimo natychmiastowej operacji nie udało się uratować niemowlęcia.

Dziewczynka mieszkała razem ze swoimi rodzicami w Kembłowie - małej miejscowości na południu Wielkopolski. Do poznańskiego szpitala trafiła z placówki w Wolsztynie. Tamtejsi lekarze, po udzieleniu jej pierwszej pomocy, natychmiast wysłali ją do Poznania. Już na pierwszy rzut oka, zdaniem lekarzy, było widać, że dziecko zostało pobite i to ciężko. Oprócz ciężkich urazów głowy, Emilka miała wiele, równie poważnych, obrażeń wewnętrznych. Kilka razy w trakcie zabiegu ustawała praca serca. W końcu, o piątej rano, lekarze musieli się poddać i stwierdzili zgon dziecka. Wciąż nie wiadomo, co na temat wczorajszych wydarzeń mówi 24 letnia matka dziewczynki, która jest przesłuchiwana przez policję. Nie wiadomo więc dokładnie jak doszło do tragedii. Według wstępnych ustaleń policji, to matka pobiła ją brutalnie, powodując między innymi obrażenia czaszki. Śledztwo w sprawie przejęła Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie. Prokurator Urszula Świąder powiedziała sieci RMF FM, że nie chce na razie rozmawiać o tym, co doprowadziło do tej tragedii: "Takich informacji na chwilę obecną wolałabym nie ujawniać. Jest trochę za wcześnie, żeby tutaj przeprowadzać jakieś spekulacje". Jutro prokuratura podejmie decyzję, czy wystąpi z wnioskiem o aresztowanie kobiety.

Opinią publiczną coraz częściej wstrząsają informacje o zagłodzonych, bitych i maltretowanych psychicznie dzieciach. W ubiegłym roku, także w Poznaniu zmarła 3,5 letnia Laura skatowana przez swojego niespełna 14 letniego kuzyna. Chłopak na prośbę rodziców Laury miał się nią opiekować. Niedawno przypadek znęcania się nad dzieckiem miał miejsce w Ostrowie Wielkopolskim. 5 letniego chłopca dotkliwie pobił przyjaciel jego matki.

foto RMF FM

21:30