Przemysław Gosiewski rozpoczynając zeznania przed hazardową komisją śledczą powiedział, że ma wątpliwości co do bezstronności Sławomira Neumanna. Poseł PO zrezygnował z zadawania pytań byłemu wicepremierowi.

Gosiewski poinformował, że pozwał do sądu Neumanna za jego wcześniejsze wypowiedzi i słowa. Zarzucił mu także, że ukrywa się za poselskim immunitetem. Poseł PO powiedział, że pierwsze słyszy o jakimkolwiek pozwie, a immunitet złoży natychmiast we wtorek.

Po rezygnacji Neumanna, pytania zadawali głównie śledczy z PiS-u. Odpowiadając, Gosiewski mógł udowodnić, że sporządził akurat te notatki, które powinien sporządzić i ma wiedzę tylko o tym, o czym powinien wiedzieć.

Gosiewski przyznał, że próba wprowadzenia ustawy hazardowej przez klub PiS, a nie przez rząd była "niestandardowa", ale przekonały go argumenty, że departament w resorcie finansów jest uwikłany. Były wicepremier chciał również pokazać, że świadkowie mogą pamiętać i to dokładnie - cytował spotkania ze swojego kalendarza z dokładnością co do minuty.

W lipcu 2006 r. Gosiewski - wówczas szef Komitetu Stałego Rady Ministrów - spotkał się z ówczesnym wiceszefem klubu PiS Krzysztofem Jurgielem oraz ówczesną p.o. zastępcą dyrektora Departamentu Służby Celnej Anną Cendrowską, reprezentującą wiceministra finansów Mariana Banasia. Otrzymał od nich projekt zmian w tzw. ustawie hazardowej.

Projekt zakładał obniżenie opodatkowania wideoloterii, gry podobnej do tzw. jednorękich bandytów - z tym, że dzięki połączeniu urządzeń w sieć, daje ona możliwość wygrania skumulowanej sumy, znacznie wyższej niż na zwykłym automacie o niskich wygranych. Monopol na prowadzenie wideoloterii miał Totalizator, jednak duże obciążenie podatkowe (45 proc.) sprawiło, że gra ta nigdy nie została uruchomiona.

dlaczego gosiewski? relacja mariusza piekarskiego

Z rozmowy Gosiewski sporządził notatkę, z której wynikało, że Banaś chce zgłoszenia tego projektu jako propozycji klubu PiS, bo departament zajmujący się grami losowymi w MF jest - jak to określono - "uwikłany" - i złożenie tej nowelizacji drogą rządową byłoby w związku z tym niemożliwe. Banaś mówił przed komisją, że otrzymał ten projekt od przedstawiciela Totalizatora Sportowego.

Na polecenie ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego 28 sierpnia 2006 r. notatka ta została przekazana szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu. Sam Kamiński zeznał przed komisją, że CBA nie podejmowało żadnych czynności w związku z tą notatką, bo ów "uwikłany" departament był wówczas już rozwiązany.

Gosiewski przekazał projekt nowelizacji do Ministerstwa Finansów z prośbą o opinię. Na początku listopada 2006 r. ówczesna minister finansów Zyta Gilowska powołała specjalny zespół, który na przełomie 2006/2007 pracował nad propozycją zmian w ustawi hazardowej. Banaś zeznał przed komisją, że projekt pochodzący z Totalizatora Sportowego nie był podstawą do prac zespołu, choć zaczerpnięto z niego jedno rozwiązanie dotyczące rejestru przychodów z automatów do gry.

Zeznający w tym tygodniu przed komisją b. prawnik Totalizatora Sportowego Grzegorz Maj zaprzeczył pojawiającym się informacjom, że to on był autorem projektu przekazanego Gosiewskiemu. Maj był członkiem zespołu w MF, który pracował nad zmianami w ustawie hazardowej, uczestniczył również w wewnętrznym zespole w TS, który - jak sam mówił przed komisją - przygotowywał propozycje zmian, które mogłyby poprawić sytuację finansową Totalizatora.

Jedną z takich propozycji była taka zmiana przepisów, która umożliwiłaby wprowadzenie w życie wideoloterii oraz "wyrównanie obciążeń podatkowych między sektorem prywatnym i państwowym" w hazardzie.