Polskie ministerstwo zdrowia twierdzi, że w Europie nie zostały jeszcze zarejestrowane szczepionki przeciwko wirusowi świńskiej grypy. Jednak Komisja Europejska twierdzi, że zarejestrowała już pierwszy preparat. Jak się okazuje, rozbieżność wynika z niedoinformowania polskiego rządu.

Jak ustaliłam, wczoraj dokładnie o godz. 15 został wysłany do ministerstwa zdrowia e-mail z Komisji Europejskiej z informacją o autoryzacji, ale prawdopodobnie nikt tego maila nawet nie otworzył. Poza tym informacje o autoryzacji przez Brukselę podawały wszystkie światowe agencje prasowe oraz nasze radio.

Większość państw, takich jak Szwecja, Francja, Wielka Brytania oraz Belgia, już zakupiła szczepionki i rozpoczyna szczepienia około 15 października. Potwierdził mi to dyrektor firmy, u której my, złożyliśmy dopiero list intencyjny w sprawie zakupu szczepionek, Pascal Lizin. Jak widać zupełnie niegotowe jest nasze Ministerstwo Zdrowia.

Już od 1 października firma, u której Polska zamówiła 4 mln dawek, wysyła pierwsze dostawy. Belgia, która jako jedna z pierwszych złożyła zamówienie, rozpoczyna szczepienia 18 października.

Firma, która produkuje Pandemrix, szczepionkę o którą stara się Polska, to kilka pilnie strzeżonych budynków otoczonych ogrodzeniem w miejscowości Rixensart pod Brukselą. Końcówka „rix” w nazwie szczepionki pochodzi właśnie od tej miejscowości. Nad produkcją szczepionki pracuje tutaj ponad 6 tysięcy osób. Firma zamierza wyprodukować nawet do 800 milionów dawek w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

Moja rozmowa z Pascalem Lizin, dyrektorem międzynarodowej firmy farmaceutycznej w której polski rząd chce kupić szczepionki przeciwko świńskiej grypie.

Szczepionka przeciwko świńskiej grypie, o którą ubiega się Polska nazywa się Pandemrix. Końcówka w tej nazwie podobno wskazuje na jej belgijskie pochodzenia?

Belgia jest kwaterą główną naszej międzynarodowej firmy. Tutaj wszystko się zaczęło 50 lat temu. Od tego czasu – a wyprodukowaliśmy już 30 szczepionek – zdecydowaliśmy, że wszystkie szczepionki będą kończyć się na „-rix”. Chodzi nam o to, aby wszyscy wiedzieli, że zostały one wynalezione i wyprodukowane przez belgijskich naukowców.

Jak wyprodukowaliście szczepionkę przeciwko świńskiej grypie?

Dzięki naszemu wynalazkowi - „adjuvant” – nie trzeba w szczepionkach aż tak dużo wirusów, żeby wywołać reakcję immunologiczną. To tak, jak dodajemy turbo do silnika. Gwarantuje to dłuższą skuteczność szczepionki i jej większy zasięg. W przypadku szczepionki przeciwko grypie A/H1N1 ważne jest także to, że można dodawać mniej wirusów do każdej dawki. Dzięki temu w razie pandemii będziemy mogli wyprodukować więcej szczepionek, niż gdybyśmy nie mieli tego wynalazku.

Słyszałam, że do produkcji szczepionek wykorzystujecie kurze jaja?

Tak, wykorzystujemy zapłodnione jaja kurze. Do jaj wprowadza się wirusa, a potem już pobieramy z jaja jako aktywną substancję, którą wykorzystujemy do produkcji szczepionek.

Dzięki waszemu wynalazkowi możecie produkować więcej, ale czy wystarczająco, by sprostać zamówieniom? Ile produkujecie?

W ciągu 6-8 miesięcy chcemy wyprodukować 500-800 milionów dawek szczepionki. To są szacunki naszych możliwości produkcyjnych. W miarę jak będziemy produkować, będziemy równocześnie realizować zamówienia złożone przez rządy. Nie jesteśmy w stanie przechowywać takiej ilości szczepionek.

Jak trzeba się przygotować na przyjęcia takiej ilości szczepionek? Polska chce zakupić 4 miliony dawek

Trzeba oczywiście mieć miejsce, by je przechować. To są ogromne lodówki, czy specjalne hale w których temperatura nie może przekraczać pięciu stopni Celsjusza. Nie sądzę jednak, abyśmy dostarczali całość zamówienia od razu. Pierwsze partie będą dla osób o podwyższonym ryzyku. Każdy z rządu podejmuje własną decyzję kogo szczepić i kiedy. Większość krajów będzie szczepić najpierw personel medyczny, osoby przewlekle chore, dzieci, kobiety w ciąży. Szczepienia w większości krajów rozpoczną się w połowie października. Belgia zdecydowała się na szczepienia 18 października. Trzeba także wiedzieć, że szczepionki będą we fiolkach, w których będzie po 10 dawek. Lekarz, który będzie chciał szczepić będzie więc musiał mieć przynajmniej 10 chętnych osób.

Wiele osób niepokoi się czy szczepionka przeciwko świńskiej grypie jest wystarczająco przetestowana. Przecież choroba znana jest od niedawna?

Musi pani wiedzieć, że produkując szczepionkę przeciwko grypie sezonowej też mamy mało czasu. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Przeprowadziliśmy testy kliniczne tak jak zawsze, jak w przypadku zwykłej grypy. Przekazaliśmy do akceptacji naszą dokumentację odpowiednim agencjom europejskim odpowiedzialnym za rejestrację. W momencie, gdy jest taka autoryzacja, nie ma czego się obawiać.

Czy będzie można kupić „Pandemrix” w aptece za okazaniem recepty, tak jak szczepionkę przeciwko zwykłej grypie?

O tym będzie decydować każdy kraj, ale w pierwszej fazie, gdy szczepienia będą dotyczyć tzw. grup ryzyka, sądzę, że będą to specjalne miejsca.

Z wielu sondaży wynika, że maleje liczba osób, które mają ochotę się szczepić. Nieraz jest to już tylko 60 proc. Choroba okazała się nie tak groźna?

Mamy już zamówienia na 350 milionów dawek, nie sądzę, żebyśmy mieli nadprodukcję. Kilka krajów dopiero teraz rozpoczęło negocjacje w sprawie zakupu. Naukowcy twierdzą, że pandemia może wybuchnąć, gdy będzie zimno. Wtedy organizm jest bardziej osłabiony i bardziej narażony na zarażenie. Pandemia to także problem ekonomiczny. Jeżeli 30-40 proc. osób będzie chorować, to jest to poważny problem dla firm, które nie będą dobrze funkcjonować. Ochrona przed grypa to także ochrona gospodarki własnego kraju.

Kiedy wyjada stąd pierwsze dostawy dla krajów UE?

Już jesteśmy gotowi. Pierwsze dostawy będziemy mogli zrealizować od razu, w pierwszych dniach października. Pierwsze szczepienia rozpoczną się 18 października, więc jesteśmy gotowi dostarczyć szczepionki. Pracujemy dzień i noc. Musieliśmy zatrudnić dodatkowo około 200 osób, a już pracuje u nas ponad 6 tysięcy. Jest pani tutaj w centrum produkcji szczepionek.

Polska mogła liczyć na to, że będzie mogła odkupić wolne dawki od takich krajów jak Belgia czy Szwecja, które zakupiły dla całej populacji. Jednak Europejska Agencja ds. Leków zaleca dwie dawki, co może oznaczać, że te kraje nie będą miały naddatków i nie podzielą się.

Trzeba respektować decyzje agencji. Prowadzimy jednak badania kliniczne i nie wykluczam, że będziemy mogli przedstawić dane , które przekonają, że wystarczy jedna dawka. Proszę się jednak nie martwić, szczepionkę będziemy stale dostarczać. Sądzę, że będziemy ją produkować przynajmniej przez rok. Pandemia może potrwać 2,5 roku.

Posłuchaj pierwszej części mojego wywiadu.

Posłuchaj drugiej części mojego wywiadu.